Archiwum dla 4 kwietnia, 2020

Wielki Post – misja… (sobota V tyg. WP)

Wielu spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów i donieśli im, co Jezus uczynił… Wskrzeszeniem Łazarza dowiódł niezbicie, że jest Mesjaszem – kapłani jednak nie mogą się uwolnić od patrzenia na rzeczywistość przez pryzmat polityki i interesów narodu: Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród. Nawet jeśli jest Mesjaszem – to nie pasuje do systemu, który stworzyli, jest niewygodny i niepoprawny politycznie – nie może więc zostać przy życiu: Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród… Nie wiem, czy do Kajfasza dotarło, że wypowiedział właśnie proroctwo – tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno… Ale ta śmierć – jak wiemy – będzie miała znaczenie o wiele większe niż mogło im się wydawać…

On chce umrzeć – po to przecież przyszedł na świat – chce umrzeć za naród, ale również, a może przede wszystkim, po to by odbudować tę pierwotną harmonię i jedność: jedność w samym człowieku, jedność między człowiekiem a człowiekiem oraz jedność człowieka z samym Bogiem – by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno.
I co ciekawe, paradoksalnie Jego misji sprzyjają nawet lęki arcykapłanów i faryzeuszy. Misja czynienia dobra jest do spełnienia w każdych warunkach – byle się nie przywiązać do własnej wizji dobra i własnego sposobu jej realizowania.
A może dzisiejsza ewangelia podpowiada, że najwięcej miłości i dobra można uczynić tam, gdzie panuje największa nienawiść i zło…

Dodaj komentarz