Archiwum dla 3 kwietnia, 2020

Wielki Post – w cieniu miłości… (piątek V tyg. WP)

Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. (…) Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? (…) Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. (…) mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Coraz częściej słyszymy o próbach zabicia Jezusa. Dorze wiedzą, że uznanie Go jest równoznaczne z przyznaniem, że jest On równy Bogu – ta myśl wydaje się im jednak bluźnierstwem… Próbuje nawet innego podejścia – wskazuje na tekst Psalmu, który podpowiada, że wszyscy ludzie są zdolni do jakiegoś realnego uczestnictwa w Bogu: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli Pismo nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Ta próba też kończy się niepowodzeniem.
To chyba tajemnica „przegranej Boga” – przegrywa walkę o dobro człowieka z samym człowiekiem…

Można by było kontynuować te wątki o kolejnej próbie ukamienowania Jezusa i powodach chęci ukamienowania, czy też zastanawiać się, co tak naprawdę miał na myśli cytując słowa: Bogami jesteście? Mnie jednak zainteresowała końcówka dzisiejszej ewangelii: I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło…
Wielu uwierzyło w Niego, bo to co Jan o Nim powiedział było prawdą. Tak naprawdę Jan, poza tym, że na Niego wskazał: Oto Baranek Boży – niewiele o Nim powiedział. Tak po ludzku jego życie było chyba zmarnowane. Choć skutki jego głoszenia były raczej mizerne (nawet jego uczniowie odchodzili do Jezusa) został szybko uwięziony i ścięty. Ciągle pozostawał w cieniu – raczej nigdy nie pojawił się na pierwszym planie. No może na plus należałoby przyjąć, że wielu uwierzyło w niego – jak zanotowano w ewangelii – po jego śmierci.
Może więc chodzi o to, co wypowiedział o Nim nie tylko słowami, ale i swoim życiem: Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał (J 3,30). Prawdziwa wiara opiera się na miłości – a miłość może czasem wymagać wycofania się w cień – po to właśnie, bym na pierwszym miejscu nie stał ja, ale Ten, którego głoszę.
Takie przesłanie Jana zmienia perspektywę, zmienia nastawienie do świata – zmienia sposób patrzenia na siebie i innych.
Może w tych, jakże trudnych czasach, warto przypomnieć sobie przesłanie Jana – ono prowadzi do wiary w Chrystusa. Głoszę prawdziwego Jezusa tylko wtedy gdy staję w cieniu Jego Słowa i Jego miłości…

Dodaj komentarz