Archiwum dla 12 stycznia, 2020

Boże Narodzenie – chrzest…

potwierdzenie mojego chrztu – wpis do Księgi Chrztów…

Kończymy okres Bożego Narodzenia – dziś podsumowanie tego, co Bóg Objawia nam o sobie: stał się człowiekiem byśmy i my mogli stać się dziećmi Bożymi. To dziś otwiera się niebo i do każdego z nas mówi: ty jesteś mój syn umiłowany…, ty jesteś moja córka umiłowana… Stał się człowiekiem, bo kocha, bo chce być blisko każdego z nas… bo chce dotykać tego co ludzkie i sam dać się dotknąć. Dotyka tak mocno, że pozwala się uznać za grzesznika i wchodzi w wody Jordanu. Jan powstrzymywał Go, mówiąc: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?” Jezus mu odpowiedział: „Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe” (Mt 3,14-15a). Tym razem pozwala się uznać za grzesznika – na krzyżu wszystkie nasze grzechy przejmie…

Dziś też, Bóg daje się poznać jako Trójca… Ojciec, Syn i Duch… sama Miłość…
A miłość o tyle jest “miłością”, o ile jest wyznana. Dlatego Bóg wyznaje nam miłość posyłając swojego Syna. Ona zostaje zakomunikowana i objawiona przez słowa i czyny Syna. Na tym się jednak nie kończy: Ojciec z Synem wyznają nam miłość posyłając Ducha. Miłość zostaje nie tylko wyznana, ale i zaszczepiona w nas: Duch Miłości w nas jest, nas przenika i w nas kocha…
I o to chyba najbardziej chodzi w tajemnicy chrztu…

Dzisiejsze święto skłania, by mówić o obmyciu w wodzie chrztu, o zgładzeniu grzechu pierworodnego, o zalążku wiary, który otrzymujemy, o łasce Ducha, która uzdalnia do pójścia za Chrystusem, itd., itp. Może jednak dziś, pośród tych wszystkich, jakże ważnych prawd, spróbujmy usłyszeć Boże wyznanie miłości… takie wprost, do każdego z nas… Spróbujmy też dotrzeć naszą świadomością do faktu, że jestem ochrzczony – a to znaczy: „Bóg wyznał mi swą miłość!” Jestem ochrzczony – jestem pokochany… i to nie na chwilę – bo On nie jest „chwilowy”…
Chyba nic więcej już do szczęścia nie potrzeba…
Dziś dziękuję za chrzest…

Sześć lat temu (8.01.2014), papież Franciszek, powiedział do uczestników liturgii: Pozwalam sobie dać wam radę, więcej – zadanie na dziś: po powrocie do waszych domów poszukajcie daty waszego chrztu. (…) Jeśli nie będziemy jej znali, grozi nam zatracenie pamięci tego, co Pan w nas uczynił, pamięci o otrzymanym przez nas darze. (…) Musimy rozbudzić pamięć naszego chrztu. Jesteśmy wezwani, by żyć naszym chrztem każdego dnia, jako rzeczywistością aktualną w naszym życiu. Jeśli udaje się nam iść za Jezusem i trwać w Kościele, pomimo naszych ograniczeń, słabości i grzechów, to dzieje się to jedynie ze względu na sakrament, w którym staliśmy się nowymi stworzeniami i zostaliśmy przyobleczeni w Chrystusa. To właśnie na mocy chrztu uwolnieni od grzechu pierworodnego zostaliśmy wszczepieni w relację Jezusa z Bogiem Ojcem; niesiemy nową nadzieję, bo chrzest daje nam ową nową nadzieję, nadzieję podążania drogą zbawienia przez całe życie, a tej nadziei nic i nikt nie może zgasić, bo nadzieja nie zawodzi.

Dodaj komentarz