Archiwum dla Listopad 2019

rodzina w życiu przyszłym?…

W ten weekend gościliśmy w Jamnej wspólnotę Baranków (więcej o Barankach) – dzieci przygotowują się we własnych rodzinach do I-wszej Komunii św. Rozmawiamy o talentach, którymi rodziny zostały obdarzone, o niezmarnowaniu „kapitału początkowego” i dosłownie dotykamy (bardziej dzieci) wszystkiego, co znajduje się w kościele i czego używa kapłan do sprawowania eucharystii. To czas szczególnego uświadamiania sobie jak ważną „instytucją” jest rodzina…

A dziś w ewangelii słyszymy, że po śmierci: ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić… I pojawia się obawa, że nie przetrwają nasze ziemskie miłości, nie przetrwają rodziny, nie rozpoznamy twarzy ukochanych… Smutne…
Z drugiej strony, jeśli stworzył nas z miłości, to przecież nie pozwoli byśmy przestali istnieć. Jeśli swoich przyjaciół przyodział ciałami, to nie na chwilę tylko… Chrystus zmartwychwstał w ciele, przebóstwionym co prawda, ale jednak ciele. To w Chrystusie przecież zostaliśmy zbawieni – z ciałem!!!

Mając trudności z wyobrażeniem sobie życia w przyszłym świecie, należy chyba założyć, że w ewangelii nie chodzi o wiedzę na temat życia po śmierci, a o nadzieję – nadzieję, że Bóg poradzi sobie jakoś z naszą śmiercią… Życie po śmierci będzie niewątpliwie zupełnie inne niż obecne, i my, żyjący w rzeczywistości tego świata, nigdy nie będziemy potrafili go sobie wyobrazić. Znikną zapewne znane nam instytucje, jak małżeństwo czy rodzina, ale miłość przetrwać musi – przecież miłość jest istotą nieba…

Na zakończenie chciałbym przypomnieć ciekawą intuicję, którą miał jeden z moich ulubionych autorów św. (od miesiąca) kard. John Henry Newman. W jednym z kazań napisał: Bóg łaskawie nazwał siebie „Bogiem Abrahama”. Nie powiedział „Bóg duszy Abrahama”, lecz po prostu „Abrahama”. Pobłogosławił Abrahama i dał mu życie wieczne, nie tylko dla jego duszy bez jego ciała, ale dla Abrahama jako całego człowieka. Jego zdaniem dusza i ciało tworzą jednego człowieka, który rodzi się raz i nigdy nie umiera.
Bóg widzi człowieka inaczej niż on sam – dla Niego jedność ciała i duszy w człowieku nigdy się „nie rozpada”. Bóg widzi ciągle całego człowieka, choć ta „całość” nie jest już dostępna dla naszych zmysłów…
Próbując więc wyobrażać sobie życie ludzkie po śmierci nie można mieć na myśli jedynie duszy człowieka, choć nasze wyobrażenia dają nam właśnie taką podpowiedź… Modląc się za zmarłych starajmy się więc unikać „nie-Boskiej” perspektywy i nie módlmy się „za dusze zmarłych” ale „za zmarłych” – za ich dusze i ciała razem, bo tak postrzega ich Bóg…

Dodaj komentarz