zmartwychwstał, bo kocha…

Dziś mija dokładnie miesiąc od mojego przyjazdu do Wilna – wyruszyłem z Lublina w pierwszy dzień wiosny. Mieszkam w „mieście Miłosierdzia” – chyba nie muszę tłumaczyć tego pojęcia… Miłosierdzia też mocno doświadczam. Chociażby przez ostatnie dni: niesamowite doświadczenie obmycia stopy w Wielki Czwartek, prowadzenie Liturgii Męki Pańskiej (z kazaniem) w kościele św. Filipa i Jakubów w piątek, kazanie podczas Liturgii Wigilii Paschalnej u Ducha Świętego i po powrocie jeszcze kazanie w kościele na Łukiszkach i dziś znów kazanie u Ducha Świętego (specjalista od kazań?… 😉 ). No i dane mi było jeszcze zrobić dziś wspaniały świąteczny żurek…

Ale cóż, dziś właśnie jest dzień Miłosierdzia – mimo że Niedziela Miłosierdzia przypada za tydzień… Ukrzyżowany i Zmartwychwstały jest pełnym objawieniem miłosierdzia. Życie pokonało śmierć. Miłosierdzie i miłość zwyciężyło zdradę grzechu…

Wg ewangelicznych relacji o Zmartwychwstaniu, Pan ukazuje się najpierw kobietom. To one pierwsze wyznają wiarę, choć czasami widzą tylko aniołów. Wystarcza im świadectwo posłańców nieba, którzy posyłają je do apostołów. Oni niestety, w przeciwieństwie do kobiet, powątpiewają i uznają ich opowieści za „czczą gadaninę”.
Co sprawiło, że kobietom było łatwiej uwierzyć w zmartwychwstanie? Czy są one bardziej naiwne, irracjonalne, łatwowierne i polegające na intuicji i uczuciach? Czy mężczyźni w przeciwieństwie do kobiet są zdroworozsądkowi i racjonalni?
A może chodziło o coś innego? Może te, które już wcześniej chodziły za Jezusem i usługiwały Mu „ze swego mienia” lepiej rozumiały o co chodzi Jezusowi. Dlatego łatwiej im było zaufać – łatwiej jest zaufać, gdy się kocha… Może właśnie dlatego „tajemnicę” miłosierdzia objawił Pan właśnie kobiecie – siostrze Faustynie.

Mogłoby się wydawać, że Zmartwychwstanie nie ma nic wspólnego z miłosierdziem, a samo Święto Miłosierdzia jest „wynalazkiem” polskiej pobożności i Jana Pawła II. Może tak się stało dlatego, że miłosierdzie redukuje się tylko do przebaczenia – tak jakby Bóg był miłosierny tylko dla grzeszników…
Tymczasem miłosierdzie oznacza przede wszystkim wierność Boga względem Jego ludu. Śmierć i Zmartwychwstanie to tak naprawdę najwyższe dowody wierności Boga – potwierdził w ten sposób daną nam obietnicę… Naszym problemem jest to, że nie do końca potrafimy uwierzyć w miłość bez warunków… W tajemnicy Zmartwychwstania właśnie o tym chce nam powiedzieć…

Faustyna, podobnie jak kobiety, które towarzyszyły Jezusowi i były pierwszymi świadkami Jego Zmartwychwstania, zrozumiała co jest istotą Ewangelii. Tylko otwarcie się i przyjęcie miłości Boga, na którą nie zasługujemy otwiera nas na tajemnicę miłości Boga do mnie i do drugiego człowieka… Nie da się kochać Boga, nie kochając bliźniego, ale też nie da się kochać bliźniego bez doświadczenia miłości Boga – i to jest właśnie miłosierdzie.
Uzdrowienie relacji może się dokonać jedynie dzięki zbliżeniu się do miłosiernego Boga. Boga, który zmartwychwstał!

Życząc więc świątecznie i wielkanocnie wszelkiego dobra – życzę „kobiecej” otwartości na tajemnicę miłości Boga objawioną w tajemnicy zmartwychwstania. Życzę otwartości na tajemnicę Miłosierdzia, bo tylko ona pozwoli nam zbliżyć się do próby zrozumienia bezwarunkowej miłości Boga do każdego z nas…
Chrystus zmartwychwstał, prawdziwie zmartwychwstał – bo kocha…

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: