wielki czwartek…

Niesamowite przeżycie…
Przez ostatnie sześć Liturgii Wielkiego Czwartku sam umywałem nogi… Wcześniej – przez parę lat – „pilnowałem” Liturgii i tych, którzy do obmycia nóg mieli przystąpić… Dziś siadłem na ławce, zdjąłem buta z prawej nogi, skarpetkę i… podałem nogę do obmycia i ucałowania… To było prawdziwe kazanie, które przedarło się do mojej świadomości przez te wszystkie mury, które stawiałem, gdy chciałem zapanować nad rzeczywistością…

Było to przed świętem Paschy – jak pisze Jan w dzisiejszej ewangelii. Spożywa wieczerzę na pamiątkę wyjścia z Egiptu, wyjścia z niewoli – prawdziwego wyzwolenia. Jan nie opisuje samej wieczerzy – skupia się na tym co było po wieczerzy: umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował (…) wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.
Tylko tak zdobywa się prawdziwą wolność…
To czyńcie na moja pamiątkę…

  1. Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: