Archiwum dla 7 kwietnia, 2019

bez warunków…

rys. o. Tomasz Rojek OP

Dość znana i często komentowana ewangelia. Na wiele jednak pytań nie ma jednoznacznych odpowiedzi:
Co pisał palcem po ziemi? Dlaczego sam nie rzucił kamieniem, choć zachęcał do tego tych, którzy są bez grzechu? Czy miał w takim razie świadomość swojej „bezgrzeszności”? Kim byli ci, którzy o brzasku przyprowadzili do Niego kobietę, którą dopiero co pochwycono na cudzołóstwie? Czy wśród nich nie było również tych, którzy z usług owej kobiety właśnie dopiero co skorzystali? – przecież chcieli wystawić go na próbę… Dlaczego zaczęli odchodzić, uciekać, poczynając od starszych? Co znaczą słowa: Nikt cię nie potępił? (…) I ja ciebie nie potępiam. Czy to już przebaczenie, o które wcale nie prosiła? Idź i odtąd już nie grzesz – czy to przemieniający życie nakaz, czy tylko pobożne życzenie?…

Czy to całe wydarzenie zanotowane przez Jana ma obnażyć obłudę potępiania innych dla własnego lepszego samopoczucia lub tworzenia – na potrzebę chwili – obrazu samego siebie jako człowieka lepszego od innych? Jako stróże moralności nie możemy przecież podlegać jakimkolwiek osądom – tak można ukryć największe nawet nieprawości.
Czy Jan – jak twierdzi wielu komentatorów – chce zwrócić uwagę na rozróżnienie potępienia człowieka od potępienia grzechu? Wszyscy jesteśmy grzesznikami a On potępiając grzechy usiłuje zachować nas od potępienia. Potępia tylko grzech by od niego uwolnić.
Czy wreszcie Jan – co jest niezwykle interesujące – próbuje przemycić prawdę o przebaczeniu bez warunków wstępnych: bez przyznania się do winy, bez okazania żalu i bez prośby o przebaczenie? Ona przecież nie przeprasza za to, co uczyniła… Człowiek tak nie potrafi – przebaczę drugiemu dopiero jak się zmieni. Podobnej postawy oczekuję od Boga…
Jego logika przebaczenia bezwarunkowego jest co najmniej niezrozumiała – czyżby ze względu na swą miłość do mnie nie miał wobec mnie żadnych oczekiwań i niczego się po mnie nie spodziewał? Czy aż tak wierzy w swoją własną miłość do mnie i jej moc przemiany?…

W takiej perspektywie każdy z nas jest cudzołożnikiem, bo każdy grzech polega na cudzołóstwie. Każdy grzech jest zdradą Kochającego i Ukochanego. Zdradzając Ukochanego zachowuję się jak nierządnica…

Dodaj komentarz