Archiwum dla Marzec 2019

miłość i miłosierdzie

Na trzy dni przed premierą w Polsce film Michała Kondrata „Miłość i Miłosierdzie” został pokazany w Wilnie – to pierwsza publiczna premiera filmu. Ten fabularyzowany dokument przybliża historię siostry Faustyny, której wizje dały początek kultowi Bożego Miłosierdzia. Reżyser wspomniał, że podczas zbierania dokumentacji do filmu w Wilnie, natknął się na nieznane dotąd historie ukazujące fenomen kultu i potęgę Bożego Miłosierdzia. W trakcie pracy nad filmem w Bibliotece Uniwersytetu Wileńskiego odnaleziony został również nieznany dotąd list ks. Michała Sopoćki do Świętego Oficjum w sprawie szerzenia kultu Bożego Miłosierdzia według wizji św. Faustyny. „Bardzo się cieszę, że właśnie tutaj zaczynamy z szeroką dystrybucją filmu, ponieważ to tutaj, w Wilnie, wszystko się zaczęło. To tutaj Jezus objawił się siostrze Faustynie, tutaj spotkała księdza Sopoćkę, tutaj jej misja zaczęła się wypełniać. (…) Cieszę się, że ludzie na całym świecie będą mogli poznać tę niezwykłą misję siostry Faustyny i ważność, potęgę kultu Bożego Miłosierdzia, ale też dowiedzą się, że to tutaj jest oryginalny obraz „Jezu, ufam Tobie” – powiedział podczas pokazu w wileńskim „Multikinie” reżyser Michał Kondrat. [Historia obrazu jest związana również z (po)dominikańskim kościołem Świętego Ducha.]

Dzisiejsza ewangelia daje nam obraz Ojca Miłosiernego. Ojca, który nie tylko czeka, przebacza i rzuca się w ramiona wracającego syna marnotrawnego, ale również Ojca, który zgadza się spełnić moją egoistyczną prośbę – oddaje mi na własność moje życie, moją wolność, mój rozum i odpowiedzialność za siebie…
Niedawno prowadziłem rekolekcje dla naszego lubelskiego duszpasterstwa absolwentów „25+”. Tematem była wierność a jednym z wątków wymóg dochowania wierności przysiędze małżeńskiej. Wspomniałem wówczas, że wierna miłość liczy się z możliwością złamania przysięgi przez jednego z małżonków co nie zwalnia z dochowania wierności drugiej strony…
Coś podobnego widzimy u miłosiernego Ojca…

Jedną z powtarzanych przeze mnie definicji grzechu (choć nie jestem pewny, że ktoś taką definicję jeszcze zna) jest ta, która przyrównuje grzech do okradania Pana Boga z tego, co i tak do mnie należy. Jakże mocno w tym kontekście brzmią słowa ojca skierowane do drugiego syna: Moje dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, do ciebie należy
Nasz ludzki egoizm prowadzi jednak do „zawłaszczania” różnych sfer naszego życia: „to jest moja sprawa i niech się w to nie wtrąca ani Bóg, ani Kościół”… Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. „Daj mi to co moje”, na wyłączną własność i już się nie wtrącaj…
Czyżbym nie zauważał, że On chce mi dać wszystko a nie tylko część, której zażądam…
Okradanie Boga staje się okradaniem samego siebie…
Ama et fac quod vis – powtarzał św. Augustyn…

Dodaj komentarz

Łukiszki…

Kościół św. Jakuba i Filipa oraz klasztor dominikanów – w którym przyjdzie mi spędzić wiosnę – przylega do zlokalizowanego w ścisłym centrum miasta, największego placu stolicy Litwy, Placu Łukiskiego (lit. Lukiškių aikštė). Plac, który w okresie międzywojennym nosił imię Józefa Piłsudskiego a w czasie przynależności Litwy do ZSRR Lenina (tu stał też jego pomnik), od południa styka się z najważniejszą ulicą Wilna, Prospektem Giedymina (do r. 1939 Mickiewicza). To tu, w obecnym Muzeum Ofiar Ludobójstwa, mieściło się dawne więzienie carskie a następnie siedziba NKWD.

W XVII w. kasztelan smoleński Jerzy Littawor Chreptowicz zakupił część gruntów tzw. wioski muzułmańskiej i wybudował pałac. Widząc z okien pałacu cmentarz dla ubogich wręczył przeorowi dominikanów wileńskich 4000 złotych z przeznaczeniem na budowę drewnianego kościoła cmentarnego. Tak w r. 1624 powstaje mały drewniany kościół na cmentarzu, który obsługuje kilku dominikanów prowadzących również posługę duszpasterską wśród ubogiej ludności Łukiszek. W r. 1655, w czasie oblężenia Wilna przez Rosjan, kościół spłonął.
Dzięki fundacjom hetmana wielkiego litewskiego i wojewody wileńskiego Kazimierza Jana Sapiehy oraz rodu Naruszewiczów w r. 1690 rozpoczęto budowę murowanego kościoła i klasztoru. Od rodu Gosiewskich z Sejn sprowadzono do kościoła w r. 1684 obraz Matki Boskiej, który po czterech latach biskup wileński Konstanty Brzostowski uznał za cudowny. Budowę i rozbudowę kościoła zakończono konsekracją w r. 1727, a budowę klasztoru w r. 1737. W latach 1743–1746 do kościoła dobudowano fasadę z dwiema wieżami. Kościół został zniszczony ponownie w r. 1794 podczas tłumienia insurekcji kościuszkowskiej i ataku Rosjan na Wilno. Po trzech latach zniszczoną świątynię odrestaurowano, a w klasztorze umieszczono wileński szpital generalny. W r. 1812 kościół został zajęty przez wojska francuskie, maszerujące na Moskwę i służył jako szpital polowy, a następnie magazyn. Na przykościelnym cmentarzu pochowano wielu żołnierzy francuskich. W r. 1844 nastąpiła kasata klasztoru – w klasztorze nadal funkcjonował lazaret, który zaczęto rozbudowywać. W pobliżu wybudowano również więzienie.

Lekarz Józef Frank, który zamieszkał w Wilnie w r. 1805 opisuje Plac Łukiski jako zaniedbaną pustą przestrzeń poza miastem, gdzie piętrzą się stosy obornika. Część placu pełniła nadal funkcję pastwiska. W r. 1860 władze przeniosły na Plac Łukiski największe targowisko miejskie, na którym umieszczono również wagę miejską – po każdym deszczu nawierzchnia targu zamieniała się jednak w grząskie bagno. Podczas powstania styczniowego na placu wykonano dwadzieścia jeden wyroków śmierci: dwunastu więźniów powieszono, dziewięciu rozstrzelano.

Po wojnie kościół zamknięto. W latach 1955–1957 przeprowadzono w nim niewielki remont w związku z planowanym urządzeniem stacji pogotowia ratunkowego. Po upadku komunizmu i odzyskaniu przez Litwę niepodległości w 1990 kościół został zwrócony katolikom, którzy przystąpili do renowacji zniszczonego budynku. W zabudowaniach klasztornych mieścił się nadal szpital rozbudowany za czasów ZSRR.
Tu w r. 1991 powracają dominikanie. Obecnie konwent należy do Prowincji Francuskiej.

Dominikanie pomagają również obecnie w polskim duszpasterstwie w pięknym podominikańskim kościele Ducha Świętego. Dziś miałem ogromną radość celebrować tam mszę o g. 18.00…
W homilii do dzisiejszych czytań mówiłem o dwóch pokusach, na które każdy z nas jest narażony: Pierwsza, to oskarżenie Boga o okrucieństwo, mściwość, a przynajmniej karzącą sprawiedliwość. By zracjonalizować nieszczęścia, które spotykają mnie lub innych, sprowadzamy je do kary za konkretny grzech… Druga natomiast, polega na usprawiedliwieniu siebie – w końcu nie jestem taki zły jak inni i nie muszę się nawracać. To tych gorszych ode mnie spotka adekwatna kara Boża.
Lekarstwem na pokusy jest świadomość tego, że Bóg jest naprawdę miłością i dlatego Jego Imię brzmi „Jestem”, Jestem obecny, Jestem przy tobie, bo jesteś dla mnie kimś ważnym. Oraz świadomość, że prawdziwe nawrócenie polega na wydawaniu owoców – drzewu owoce są niepotrzebne, owoce są dla innych. Prawdziwe nawrócenie, to nie tylko powstrzymywanie się od grzechów, ale przede wszystkim konkretne dzieła miłości i miłosierdzia…

Dodaj komentarz

Wiosna Panie… na Litwie

1 lipca ubiegłego roku wpisem „AMEN” zawiesiłem prowadzenie bloga, ale przyszła wiosna…

Pierwszy dzień wiosny stał się pierwszym dniem mojego pobytu w dominikańskim klasztorze w Wilnie na Łukiszkach – mam zamiar spędzić tu rozpoczynającą się właśnie porę roku.
Proponuję więc powrót do mniej lub bardziej regularnego dzielenia się refleksjami z mojego pobytu na Litwie…
Jutro rozpoczynam rekolekcje w Solecznikach Małych – proszę o modlitwę…

Dodaj komentarz