Archiwum dla Marzec 2018

Bar-Abbas…

Dziś bardzo mocne słowa z Jezusa z Nazaretu Benedykta XVI:

W szczytowym momencie procesu Piłat proponuje wybór Jezusa lub Barabasza. Jeden z nich zostanie uwolniony. Kim jednak był Barabasz? Zazwyczaj mamy w uszach wyłącznie sformułowanie z Ewangelii Jana: „A Barabasz był zbrodniarzem” (18,40). Jednak grecki odpowiednik słowa „rozbójnik” w ówczesnej sytuacji politycznej Palestyny nabrał specyficznego znaczenia. Znaczył tyle co „bojownik ruchu oporu”. Barabasz brał udział w powstaniu (zob. Mk 15,7), a poza tym został – w tym kontekście – oskarżony o dokonanie zabójstwa (zob. Łk 23,19.25). Jeśli Mateusz mówi, że Barabasz był „znacznym więźniem”, świadczy to, że był jednym z bardziej znanych bojowników, a może nawet przywódcą tego powstania (zob. Mt 27,7).
Innymi słowy: Barabasz był postacią mesjańską. Wybór: albo Jezus, albo Barabasz nie był przypadkowy; naprzeciw siebie znalazły się dwie postacie mesjańskie, dwie formy mesjanizmu. Staje się to jeszcze wyraźniejsze, jeśli zwrócimy uwagę na to, że „Bar-Abbas” znaczy „syn ojca”. Jest to typowo mesjańskie określenie, kultowe imię wybitnego przywódcy ruchu mesjańskiego. Przywódcą ostatniej wielkiej mesjańskiej wojny Żydów w roku 132 był Bar-Kochba – „Syn Gwiazdy”. Jest to taka sama konstrukcja imienia, wyrażająca ten sam cel.
Od Orygenesa dowiadujemy się innego jeszcze interesującego szczegółu: w wielu rękopisach Ewangelii, aż do trzeciego wieku, człowiek, o którego tu chodzi, nazywał się „Jesus-Barabbas” – „Jezus syn ojca”. Wygląda to tak, jakby był sobowtórem Jezusa, który na inny sposób wysuwa te same roszczenia. Zatem wyboru trzeba dokonać między Mesjaszem, który toczy walkę, przyobiecuje wolność i własne królestwo, i owym tajemniczym Jezusem, który głosi utratę samego siebie jako drogę do życia. Czy to dziwne, że masy dały pierwszeństwo Barabaszowi?
(…)
Kusiciel nie jest do tego stopnia nachalny, żeby nam wprost zaproponował adorowanie diabła. Proponuje nam opowiedzenie się za tym, co rozumne, za prymatem świata zaplanowanego, od początku do końca zorganizowanego, w którym Bóg może mieć swe miejsce jako sprawa prywatna, jednak bez możliwości wtrącania się w nasze istotne zamiary.

Dodaj komentarz

wartość życia…

Wśród tych, którzy przybyli, aby oddać pokłon Bogu w czasie święta, byli też niektórzy Grecy… Grecy to nie tylko cudzoziemcy i poganie, to obznajomieni z mądrością tego świata filozofowie i mędrcy. Jakże łatwo skojarzyć tę scenę z Mędrcami ze wschodu, którzy przybyli trzydzieści lat wcześniej, by oddać pokłon Nowonarodzonemu Królowi..
Nadeszła właśnie godzina, aby został uwielbiony, nadeszła właśnie godzina gdy przyciągnie wszystkich do siebie

A może Grecy to podpowiedź, by skorzystać z rozumu i zadać pytanie: dlaczego śmierć? czy nie dało się inaczej?
Dziś, w piątą niedzielę Wielkiego Postu, zasłaniamy krzyże by nie skupiać się na męce i śmierci. W naszej zakrystii wisi piękna figura Chrystusa ukrzyżowanego na palmie – rajskim Drzewie Życia. To przypomnienie, że Krzyż jest znakiem życia, a nie śmierci. I owo życie – a nie śmierć – nam daje…
Ten Krzyż objawia niesamowitą wartość mojego życia.
Być może mógł nas zbawić i obdarzyć życiem w inny sposób. Nie zrobił tego jednak, bo moje życie ma wartość śmierci Boga.

Dodaj komentarz

w miłości i prawdzie…

Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego… Wydawałoby się, że jak przed jadem węża chronił wąż, tak przed jadem śmierci chroni śmierć Chrystusa. Podobne „leczymy” podobnym – jak w magii homeopatii. Logika „podobne podobnym” może jednak sprowadzić na manowce, bo podpowiada, że za brak miłości i nienawiść należy mi się to samo: brak miłości i nienawiść…

Tymczasem On mówi spójrz na krzyż z taką ufnością, jak kiedyś Izraelici spoglądali na miedzianego węża. W krzyżu zawiera się prawda o Mojej miłości… Nie zbawię cię bez ciebie… Jedynie totalna miłość, taka do końca, jest w stanie przezwyciężyć to, co jest jej zaprzeczeniem… Spójrz i przyjmij te miłość.
Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu…

…a kto nie wierzy, już został potępiony. Człowiekowi zakażonemu jadem nienawiści trudno uwierzyć, że lekarstwo miłości krzyża działa. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła… Tylko stanięcie w świetle prawdy o własnym grzechu pychy, egoizmu, narcyzmu i pożądania pozawala na jego uleczenie. Tylko to, co mu wyznam patrząc w oczy pełne miłości zostanie uleczone…

Dodaj komentarz

świątynia…

Dziś o świątyni ciała samego Chrystusa i Kościoła…
Analogicznie jednak, również o świątyni mojego ludzkiego ciała, o świątyni mojego życia…
To moje życie ma być świątynią obecności Ducha Świętego.
To moje życie ma być świątynią świętą i nieskalaną.
To moje życie ma być przestrzenią dla spotkania Boga z człowiekiem, z innymi ludźmi… Nie wolno mi blokować dostępu Boga do człowieka i odwrotnie człowieka do Boga poprzez anty-świadectwo czy fałszowanie obrazu Boga…
To moje życie ma być miejscem spotkania dwóch kochających się naprawdę osób: Boga i mnie…

Dodaj komentarz