Archiwum dla Czerwiec 2017

tylko do bojących się…

(Mt 10,26-33): (…) Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, (…) Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. (…) Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. (…)

Przygotowuje do misji głoszenia Ewangelii i jak refren trzykrotnie powtarza: nie bójcie się…
Mam wrażenie, że dzisiejsza ewangelia jest skierowana do tych, którzy się boją i odczuwają lęk, przed dawaniem świadectwa wiary w dzisiejszym świecie… I to jest piękno dzisiejszej ewangelii…Mam również wrażenie – i budzi ono mój niepokój – że pośród nas jest również wielu tych, którzy takiego lęku nie odczuwają… Bo nie mają się czego bać, bo nauczyli się żyć i funkcjonować w tym świecie, a sama prawda ewangelii niezbyt już ich obchodzi… Zaczęli żyć według reguł świata, demokracji, stanowionego prawa… a nie ewangelii… Tacy już nie usłyszą: nie bój się.

Do tych więc, co odczuwają lęk:

Po pierwsze, nie martw się, że we współczesnym świecie nie ma sprawiedliwości… Ludzie prawi nie mają się czego lękać, przecież w końcu Bóg objawi prawdę i każdemu odda według jego „zasług”. Ale jeśli pojawia się w twoim życiu jakaś nieprawość, grzech osobisty, który jest w miarę „tajny”, to niech lęk twój stanie się źródłem konstruktywnego działania…

Po drugie, nadzieja i głęboki pokój, nawet w najtrudniejszych traumatycznych doświadczeniach… Nawet gdy przyznanie się do wiary jest czymś ponad moje siły… Nadzieja i pokój prowadzący do ciągłej duchowej walki, ciągłej świadomości, że jestem człowiekiem słabym i potrzebuję Tego, który mnie wspiera i prowadzi, a gdy upadnę – oczyszcza.

I po trzecie, nie lękaj się, że On się ciebie zaprze – On tylko usankcjonuje twoją postawę, On nie chce działać wbrew twojej woli… Lepiej się przyznawać do Niego – On z radością na to przyznanie odpowie…

Dodaj komentarz

o Kościele…

(Mt 9,36-10,8): (…) żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. (…) dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. (…) Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! (…)

Dzisiejsza ewangelia to piękna katecheza o Kościele…

Po pierwsze, Kościół to realna obecność żywego Chrystusa: udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości (…) uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy!…
On przez swych funkcjonariuszy w Kościele do dziś prowadzi swoją misję mesjańską.

Po drugie, Kościół jest Ludem wybranym, który Ojciec prowadzi do Ziemi Obiecanej. Wybiera dwunastu, jak niegdyś Ojciec dwanaście pokoleń Izraela, i podpowiada: „nadal jesteście Ludem wybranym, który prowadzę do ziemi obiecanej, do miejsca przebywania z Ojcem”…

Po trzecie, głoszenie ewangelii należy zaczynać od swojego środowiska, od najbliższych: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Pewnie trudniej jest głosić ewangelię tym, których dobrze znam i którzy się pogubili, którzy utracili wiarę, zrazili się do Kościoła… Ale to od nich należy zacząć. Im trzeba uświadomić, że należą do Ludu wybranego i „pokazać” realną obecność żywego Chrystusa…
I to jest chyba najprostsze lekarstwo na brak robotników…

Dodaj komentarz

Deus vult condiligentes…

(J 3,16-18): Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

Św. Katarzyna ze Sieny w swoim Dialogu pisała: Ty, Trójco wieczna, jesteś morzem głębokim, w którym im więcej szukam, więcej znajduję, a im więcej znajduję, tym więcej Cię szukam.
Św. Augustyn spotkał nad brzegiem morza dziecko próbujące przelać morze do dołka w piasku… na jego aluzję, że jest to niemożliwe dziecko odpowiada: prędzej ja przeleję morze do dołka, niż ty zrozumiesz istotę Trójcy Świętej…
Za każdym razem, gdy odprawiam mszę św. w Kaplicy Trójcy na Lubelskim Zamku (a uczyniłem to również dziś), spoglądam na namalowaną na ścianie zasłonę – oto istota Trójcy…

Bł. Paweł VI w swoim „Credo” na zakończenie ogłoszonego przez siebie roku wiary powiedział: O Bogu możemy powiedzieć tylko dwie rzeczy: że jest jeden i że jest miłością.
Ktoś kiedyś powiedział, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo a człowiek odwdzięczył mu się tym samym. Tak powstają deistyczne obrazy Boga, który nie jest zainteresowany człowiekiem i światem – obrazy Boga stworzone na wzór i podobieństwo ludzkiego egocentryzmu i egoizmu…
Tymczasem dzisiejsza ewangelia mówi o miłości bezinteresownej Boga: Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał (…) nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony…
Deus vult condiligentes, jak powiedział Duns Szkot. Bóg szuka współ-kochających… Dlatego posyła ku światu Syna, jest zainteresowany światem… Nie jest sam dla siebie, bo miłość nie zamyka się w egocentryzmie i egoizmie…

Wracając do legendy o chłopcu, którego na morzem spotkał Augustyn… Niektórzy dopowiadają – i mnie osobiście ten dodatek niesamowicie się podoba – że gdyby dziecko pociągnęło dalej rozmowę, to powiedziałoby tak: nie da się przelać morza do dołka, ale można w tym morzu się wykąpać…
Nie możesz do końca zrozumieć tajemnicy Trójcy… Nie możesz przelać oceanu do dołka – twojego małego móżdżka… Ale możesz się wykąpać, zanurzyć w tej Tajemnicy…
W ten sposób masz szansę choć trochę zrozumieć siebie, swoje bycie człowiekiem, nad którym z miłością pochyla się kochający Bóg…

W dzisiejszej ewangelii słyszymy jednak jeszcze słowa: Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. Czy potępienie nie kłóci się aby z miłością Boga?…
Jasne, że nie… Kochający Bóg nikogo nie potępia… Każdy, kto zatopił się w Bożej miłości nie podlega potępieniu… Ten jednak, kto tę miłość odrzucił, kto nie dał się jej dotknąć, kto jej nie doświadczył – ulega destrukcji i rozpadowi. „Został potępiony” nie oznacza „poszedł do piekła” ale „rozpada się w beznadziei”…
Tak jak zbawienie jest procesem dynamicznym, który rozpoczyna się w życiu ziemskim, w momencie opowiedzenia się za Bogiem i Jego miłością; tak i potępienie, to dynamiczny proces, zapoczątkowany odwróceniem się od Bożej miłości – obraniem kierunku „przeciw Bogu”. Nie uciekajmy od Jego miłości, pozwólmy Mu zanurzać nas samych w głębinach Jego Miłości…

Dodaj komentarz

weźmijcie Ducha…

(J 20,19-23): Wieczorem w dniu Zmartwychwstania, (…) Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. (…) Weźmijcie Ducha Świętego! (…)

Znów, jak tydzień temu, powtórzę truizm: „wydarzenie” Zmartwychwstania, Wniebowstąpienia i Zesłania Ducha Świętego, to jedno i to samo wydarzenie… W momencie zmartwychwstania Jezus wstępuje do nieba i posyła Ducha…
Niesamowita jest pedagogia i cierpliwość Boga w tym jak powoli, krok po kroku, tłumaczy tajemnicę… Obmywa co nieświęte, oschłym wlewa zachętę, leczy serca rany. Nagina, co jest harde, rozgrzewa serca twarde, prowadzi zabłąkane…

Pokój wam! Głównym owocem Ducha Świętego jest pokój… Pokój nowego życia poprzez odpuszczenie grzechów. Pokój mający swe źródło w nowym języku Kościoła. Język miłości Ducha Świętego, którym przemawia Kościół w sakramencie pojednania, prowadzi do pokoju z Bogiem, z sobą samym i z drugim człowiekiem… Podziały, niezdolność do wzajemnego zrozumienia, rywalizacja, zazdrość i egoizm, to cechy ludzi spod wieży Babel. Świadectwo ewangelii to: pojednanie, przebaczenie, pokój, jedność i miłość – „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13, 35).

Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Najpierw dar pokoju, potem misja… Nie można myśleć o misji bez doświadczenia i przeżycia daru pokoju. Bywa, że niektórzy z uczniów Chrystusa podejmują misję głoszenia ewangelii bez doświadczenia daru pokoju – taka misja nie ma szans na powodzenie.
Najpierw „Pokój”, czyli wewnętrzna integracja i harmonia. Najpierw doświadczenie pojednania z własną historią i z planami Boga co do mojego życia… Najpierw weryfikacja własnych wyobrażeń na temat Bożych planów na moje życie: jak Bóg powinien działać a jak działa w rzeczywistości… Dopiero potem misja…
Najpierw „przebaczenie Bogu”, przebaczenie sobie i przebaczenie innym. Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja… Moja misja musi być poprzedzona pytaniem, czy jestem posłany przez Ojca jak Jezus?, czy mam doświadczenie Bożego Ojcostwa jak Jezus?… Czy mam w sobie doświadczenie pokoju miłości Ojca?…

Weźmijcie Ducha Świętego!… Przyjmijcie Go i pozwólcie Mu działać!
Jakże często skarżycie się, że nie potraficie się modlić. Może nie pozwalacie działać Duchowi: „Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami” (Rz 8, 26). Weźmijcie Ducha Świętego! Niech On się w was modli, nie blokujcie Mu działania…
Jakże często skarżycie się, że nie potraficie kochać, że podążanie drogą przykazania miłości jest zbyt trudne, czy wręcz niewykonalne… Może nie pozwalacie działać Duchowi miłości: gdy bowiem nie umiemy kochać tak, jak trzeba (parafrazując słowa św. Pawła), sam Duch miłości w nas kocha. Weźmijcie Ducha Świętego! Niech On w was kocha, nie blokujcie Mu działania…

Dodaj komentarz