Archiwum dla 29 stycznia, 2017

w drodze na górę błogosławieństw…

(Mt 5,1-12a): Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, (…) którzy się smucą, (…) cisi, (…) którzy łakną i pragną sprawiedliwości, (…) miłosierni, (…) czystego serca, (…) którzy wprowadzają pokój, (…) którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, (…)

Wyszedł na górę – miejsce spotkania z Bogiem… Podążając za intuicją starożytnych komentarzy słuchamy nowego Mojżesza. Jak Mojżesz ogłosił Dekalog, tak Jezus ogłasza swoje Nowe Prawo, nową konstytucję, podstawę funkcjonowania swojego Kościoła…
Można też podążyć za innym tropem, który podpowiadają niedzielne ewangelie. Przez kolejne niedziele Chrystus jest nam „objawiany”: najpierw świadectwo Ojca i Ducha podczas chrztu w Jordanie, potem mocne świadectwo Jana Chrzciciela, następnie świadectwo powoływanych uczniów i dziś… świadectwo samego Jezusa o sobie… Chrystus formułując błogosławieństwa opowiada o sobie, komponuje swój autoportret. Zdaje się wręcz mówić: poznaj i naśladuj!…

Poznaj i naśladuj, a będziesz szczęśliwy. Grecki przymiotnik „makarioi” przetłumaczony jako „błogosławieni” ma również znaczenie „szczęśliwi”. Jezus zdaje się nazywać szczęśliwymi tych, którzy potrafią przyjąć Jego zbawcze posłannictwo i w nim uczestniczyć. Czy tak rzeczywiście jest?

Niestety bywa, że słuchając błogosławieństw (źródła naszego uszczęśliwienia), w naszych umysłach tworzy się obraz słabych i ciągle poniewieranych chrześcijan. Patrzymy na nie jakby były zapowiedzią nagrody dla tych, którzy na ziemi umieją przegrywać. Może też dlatego podświadomie je negujemy. Według logiki tego świata szczęście jest i powinno być ściśle związane z osiągniętym sukcesem – im więcej sukcesów tym więcej szczęścia. Przecież na ziemi szczęśliwymi są ci, którzy gromadzą bogactwa, którzy nie muszą płakać; szczęśliwymi są ludzie mocni, a o ich sukcesie często decyduje tupet, siła głosu, twardość pięści; szczęśliwymi są ci, którzy potrafią wymierzać sprawiedliwość bez zbędnych emocji (uczucia, miękkie serce i przebaczenie to forma słabości); szczęśliwymi są ci, którzy umieją się dobrze urządzić: innym dobrze, ale sobie najlepiej…
Trudno więc przyjąć i zaakceptować świat kształtowany przez Jezusa, świat w którym szczęście zostaje mocno związanie z umiejętnością ponoszenia klęski…

Można jednak spojrzeć na ten zestaw błogosławieństw (źródeł naszego uszczęśliwienia) bez wyżej wymienionych uprzedzeń. Może błogosławieństwa rzeczywiście są nagrodą dla tych, którzy na ziemi, tu i teraz, potrafią zwyciężać? Może te zwycięstwa polegają jednak na czymś innym? Może poprzeczka została podniesiona?
Chrześcijaństwo nie jest dla mięczaków – ono jest dla twardzieli. Bycie chrześcijaninem naprawdę wymaga odwagi, siły i samozaparcia… Nie byłoby to możliwe bez szczególnej łaski i błogosławieństwa. Dlatego w kazaniu Jezusa słyszymy: Błogosławieni jesteście już, bo…
Szczęśliwi jesteście bo, otrzymaliście już tę szczególną łaskę i możecie zadbać o czystość serca (nie jest ono zniewolone rzeczami tego świata) uzdalniającą do oglądania Boga. Macie odwagę podejmowania czynów miłosierdzia. Macie energię by podjąć wysiłek zmierzający do wprowadzania na ziemi sprawiedliwości społecznej przez dobrowolne dzielenie się z potrzebującymi tym, co sami posiadamy. Już jesteście nastawieni na wprowadzanie pokoju, czyli tego, co ludzi jednoczy a nie dzieli… itd., itp.

I wracając do początku: wyszedł na górę… Góry pozwalają człowiekowi oderwać się od codzienności dolin, przenoszą w inny, piękniejszy świat… W dolinach zostaje wszelkie zanieczyszczenie, smog i śmieci… Dzisiejsza ewangelia podpowiada, że warto podjąć wysiłek, że warto się zmęczyć, że warto nawet podejmować ryzyko, tylko po to, aby spojrzeć na życie z innej perspektywy, przeżyć chwilę szczęścia… Chrześcijanin to ktoś, kto jest w drodze na Górę Błogosławieństw… Może właśnie o to chodzi papieżowi Franciszkowi gdy w swoich dokumentach powtarza ciągle, że człowiek jest w drodze… w drodze na Górę Błogosławieństw…
Te osiem błogosławieństw jawi się jak osiem oznaczonych innym kolorem górskich szlaków – szlaków prowadzących na ten sam szczyt. Jezus nie tylko naucza „z góry”. On jest Drogą na szczyt i zawsze można Go spotkać na każdym ze szlaków…
Towarzyszy, by nas zaopatrywać w prowiant – umacnia wiarę i podnosi na duchu. Towarzyszy, by ostrzegać przed przepaścią i asekurować. Towarzyszy i nie pogania, nie narzuca tempa bym nie dostał zadyszki, czeka cierpliwie, gdy przystanę na chwilę…

Dodaj komentarz