Archiwum dla Maj 2016

prymicje w Gdańsku…

święcenia AndrzejTydzień temu w Krakowie został wyświęcony na prezbitera w naszym Zakonie jeden z moich „trochę wychowanków”. W dorosłe życie wiary wchodził w duszpasterstwie młodzieżowym w Gdańsku, które wówczas prowadziłem. Tam również przyjął sakrament dojrzałości chrześcijańskiej (bierzmowanie), do którego go przygotowywałem. Tam pod opieką dominikanów i św. Mikołaja dojrzał do odpowiedzi na powołanie…
Potraktowałem te święcenia trochę osobiście – jako prezent dla mnie, z okazji mojej 20 rocznicy święceń…

Andrzejowi życzę, by miał w pamięci duszpasterstwo młodzieży „Katamaran” z jego przesłaniem stabilności dwóch kadłubów na falach tego świata.
By odkrywał kapłaństwo poprzez charyzmat „pańskiego psa”, który nie tylko, jak najlepszy przyjaciel, towarzyszy, ale także ostrzega i broni.
By ciągle wspominał św. Mikołaja, pod którego opieką dojrzewał, a który potrafił ostrzegać przed spłycaniem, banalizowaniem i rozmywaniem prawd wiary i stać na straży nauczania Kościoła.
By, tak jak pierwsi polscy dominikanie na czele z Jackiem, który założył klasztor gdański, nie bał się gotowości głoszenia ewangelii. By wziął swoje kapłaństwo na poważnie, by oddał mu całego siebie. By wreszcie potrafił oddać swoje życie na wzór Najwyższego Kapłana – słowa „to czyńcie na Moją pamiątkę” są skierowane przede wszystkim do niego samego…

Dodaj komentarz

wielka wiara…

(Łk 7,1-10): (…) „Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu”. (…)

Dziś jestem w Sandomierzu, na uroczystościach ustanowienia relikwii bł. Sadoka i 48 Towarzyszy, męczenników sandomierskich – dominikanów. Dzisiejsza ewangelia o wierze setnika jest wspaniałym komentarzem do ich męczeńskiej śmierci…

W zimie 1259 r., podczas drugiego najazdu Tatarów na Polskę, zdobyto Sandomierz. Ginie wielu mieszkańców miasta. Część z nich, z przeorem Sadokiem i 48 innymi dominikanami, zostaje zamordowana w kościele św. Jakuba, gdzie się schroniła. Jan Długosz pisze, że klasztor został spalony i wymordowanych zostało 49 zakonników. W trakcie rzezi śpiewali Salve Regina. O. Abraham Bzowski, XVII-wieczny dominikanin, dodaje, że kiedy w przeddzień napadu Tatarów jeden z braci odczytywał imiona świętych, wspominanych w martyrologium następnego dnia, miał bezwiednie, proroczo dodać: „W Sandomierzu: przeora Sadoka z 48 męczennikami”. Przed mordem Sadok miał przemówić do braci, by przygotować ich na śmierć.
Kult męczenników sandomierskich rozpoczął się zaraz po ich śmierci. W roku 1959, podczas prac archeologicznych na terenie klasztoru odkryto mogiłę, gdzie pośród szkieletów znaleziono groty i strzały oraz klamry od pasów, co wskazywałoby na szkielety zakonników.

Najlepszym komentarzem do dzisiejszej ewangelii i wiary sandomierskich dominikanów, za którą oddali życie, jest drugie czytanie z Listu św. Pawła do Galatów (1,1-2.6-10): (…) Nadziwić się nie mogę, że tak szybko chcecie od tego, który was łaską Chrystusa powołał, przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma; są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy, niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą od nas otrzymaliście, niech będzie przeklęty! A zatem teraz: czy zabiegam o względy ludzi, czy raczej Boga? Czy ludziom staram się przypodobać? Gdybym jeszcze teraz ludziom chciał się przypodobać, nie byłbym sługą Chrystusa.

Dodaj komentarz

Boże Ciało

Dokładnie 20 lat temu, 26 maja 1996 r., po raz pierwszy za moją przyczyną (aczkolwiek w koncelebrze) na ołtarzu chleb i wino przemieniły się w Ciało i Krew Chrystusa…

zdjęcie01
zdjęcie02

zdjęcie03

Msza św. prymicyjna w Bazylice Św. Trójcy w Krakowie…

2 Komentarze

zanurzyć się…

(J 16,12-15): Jezus powiedział swoim uczniom: Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. (…)

Św. Katarzyna ze Sieny w swoim Dialogu pisała: Ty, Trójco wieczna, jesteś morzem głębokim, w którym im więcej szukam, więcej znajduję, a im więcej znajduję, tym więcej Cię szukam.
Św. Augustyn spotkał nad brzegiem morza dziecko próbujące przelać morze do dołka w piasku… na jego aluzję, że jest to niemożliwe dziecko odpowiada: prędzej ja przeleję morze do dołka, niż ty zrozumiesz istotę Trójcy Świętej…
Niektórzy dopowiadają, że gdyby dziecko pociągnęło dalej rozmowę, to powiedziałoby tak: Nie da się przelać morza do dołka, ale można w tym morzu się wykąpać… Nie możesz do końca zrozumieć tajemnicy wiary, ale możesz się w tej tajemnicy zanurzyć…

Za każdym razem, gdy odprawiam mszę św. w Kaplicy Św. Trójcy na Lubelskim Zamku (a czynię to właśnie w tej chwili), spoglądam na namalowaną na ścianie zasłonę – oto istota Trójcy…
Nie zrozumiem… Pozostaje się zanurzyć!…

Dodaj komentarz

Kościół Pięćdziesiątnicy nie godzi się, aby być nieszkodliwym…

Zesłanie Ducha Świętego w Kościele, na Którego otwieramy się w modlitwie, objawia się najpełniej w komunii i odwadze… O tej odwadze Ducha w Kościele mówił w rozważaniu na Anioł Pański papież Franciszek 8 czerwca 2014 r. Warto wrócić do tych rozważań i zastanowić się na ile w Kościele pozwalamy działać Duchowi… (podkreślenia własne)

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego upamiętnia wylanie Ducha Świętego na Apostołów zgromadzonych w Wieczerniku. Podobnie jak Pascha, jest to wydarzenie, do którego doszło w dniu istniejącego już wcześniej święta żydowskiego i stanowi zaskakujące dopełnienie. Księga Dziejów Apostolskich opisuje znaki i owoce tego niezwykłego zesłania: gwałtowny wiatr i płomyki ognia; strach znika i ustępuje miejsca odwadze; języki rozwiązują się i wszyscy rozumieją głoszone słowa. Tam, gdzie dociera Duch Boży, wszystko się odradza i przemienia. Wydarzenie zesłania Ducha Świętego to narodziny Kościoła i jego występ publiczny; i uderzają nas dwie cechy: jest to Kościół, który zaskakuje i wprowadza zamieszanie.

Kluczowym elementem zesłania Ducha Świętego jest zaskoczenie. Wiemy, że nasz Bóg jest Bogiem niespodzianek. Nikt już niczego nie oczekiwał od uczniów: po śmierci Jezusa byli grupką bez znaczenia, osobami, które poniosły porażkę, osieroconymi przez swojego Mistrza. Tymczasem wydarza się coś niespodziewanego, co wywołuje zdumienie: ludzie są poruszeni, bo każdy słyszał, że uczniowie mówią w jego własnym języku, opowiadając wielkie dzieła Boże (por. Dz 2, 6-7. 11). Kościół, który rodzi się w dniu zesłania Ducha Świętego jest wspólnotą budzącą zdumienie, gdyż z mocą pochodzącą od Boga głosi nowe przesłanie — zmartwychwstanie Chrystusa — posługując się nowym językiem, powszechnym językiem miłości. Nowe przesłanie: Chrystus żyje, zmartwychwstał; oraz nowy język — język miłości. Uczniowie są przyobleczeni w moc z wysoka i mówią odważnie — parę minut wcześniej wszyscy byli zatrwożeni, ale teraz mówią odważnie i szczerze, z wolnością Ducha Świętego.

Do tego jest zawsze powołany Kościół: ma umieć zaskakiwać, głosząc wszystkim, że Jezus Chrystus zwyciężył śmierć, że Boże ramiona są zawsze otwarte, że zawsze cierpliwie czeka na nas, aby nas uzdrowić i nam przebaczyć. Właśnie po to zmartwychwstały Jezus dał Kościołowi swego Ducha.

Zwróćcie uwagę, że jeśli Kościół jest żywy, to zawsze musi zaskakiwać. Jest to cecha żywego Kościoła. Kościół, który nie potrafi zadziwiać, jest Kościołem słabym, chorym, umierającym i powinien znaleźć się w szpitalu na oddziale reanimacji — i to jak najprędzej!

W Jerozolimie niejeden by wolał, by uczniowie Jezusa, sparaliżowani strachem, pozostali zamknięci w domu i nie robili zamieszania. Również dziś wielu tego chce od chrześcijan. Tymczasem zmartwychwstały Pan każe im iść w świat: «Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam» (J 20, 21). Kościół Pięćdziesiątnicy jest Kościołem, który nie godzi się na to, by był nieszkodliwy, zbyt «destylowany». Nie, na to się nie godzi! Nie chce być elementem dekoracyjnym. Jest Kościołem, który nie waha się wychodzić na zewnątrz, na spotkanie ludziom, aby głosić orędzie, które zostało mu powierzone, nawet jeśli ono drażni lub niepokoi sumienia, nawet jeśli być może orędzie to niesie z sobą problemy, a także niekiedy prowadzi do męczeństwa. Rodzi się on jako jeden i powszechny, z tożsamością wyraźną, ale otwartą, jest Kościołem, który obejmuje świat, ale go nie więzi; pozostawia mu wolność, ale obejmuje go jak kolumnada na tym placu: dwa ramiona, które się otwierają, aby przyjąć, a nie zamykają się, aby zatrzymać. My, chrześcijanie, jesteśmy ludźmi wolnymi, i Kościół pragnie, abyśmy byli wolni!

Zwróćmy się do Maryi Panny, która w ów poranek zesłania Ducha Świętego była w Wieczerniku; Matka była z dziećmi. Moc Ducha Świętego naprawdę dokonała w Niej «wielkich rzeczy» (Łk 1, 49). Ona sama to powiedziała. Niech Ona, Matka Odkupiciela i Matka Kościoła, wyjedna nam swoim wstawiennictwem odnowione zesłanie Ducha Bożego na Kościół i na świat.

Dodaj komentarz

komunia…

(Łk 24,46-53): (…) Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.

Ostatnie ukazanie się uczniom i przypomnienie nam wszystkim, że będąc mieszkańcami ziemi, jesteśmy obywatelami nieba: życie doczesne to dopiero początek drogi.
Objawienie i otwarcie drogi do świata prawdziwej wolności… Nadzieja… Wychodzi ze świata naszych ograniczeń i przechodzi w świat wolności – zaprasza i prowadzi…

Wczoraj udzielałem I Komunii świętej dzieciom z jednej z lubelskich szkół. Dziś uczestniczę w uroczystości I Komunii świętej swojej siostrzenicy… W Kościele nie ma przypadków…
Tajemnica Wniebowstąpienia chyba najpiękniej opisuje tajemnicę Komunii:
Zjednoczenie w Tym, który jest w niebie…
Intymny kontakt z kochającym Bogiem…
Świadomość, że bez Niego nie ma życia (pokarm)…
Pozwolenie, by On sam mnie przyjął – nie tyle ja przyjmuję Chrystusa w Komunii, co Chrystus przyjmuje w Komunii mnie…
Tajemnica Komunii chyba najpiękniej opisuje tajemnicę Wniebowstąpienia…

Dodaj komentarz

Królowej Polski…

(J 19,25-27): Obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

Papież Franciszek w swojej adhortacji Evangelii gaudium pisze:

W tej szczególnej chwili, zanim dokonało się dzieło powierzone Mu przez Ojca, Jezus powiedział do Maryi: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie powiedział do umiłowanego przyjaciela: «Oto Matka twoja» (J 19, 26-27). Te słowa Jezusa, wypowiedziane w obliczu śmierci, nie wyrażają pobożnej troski o Jego matkę, lecz stanowią przede wszystkim pewną formułę objawienia, przedstawiającą tajemnicę szczególnej misji zbawczej. Jezus pozostawił nam swoją Matkę jako naszą Matkę. Dopiero uczyniwszy to, Jezus poczuł, że «wszystko się dokonało» (J 19, 28). U stóp krzyża, w szczytowej godzinie nowego stworzenia, Chrystus prowadzi nas do Maryi. Prowadzi nas do Niej, ponieważ nie chce, byśmy szli bez matki, a lud odczytuje w tym macierzyńskim obrazie wszystkie tajemnice Ewangelii. Nie podoba się Panu, aby Jego Kościołowi brakowało ikony kobiecej. Ona, która Go zrodziła z tak głęboką wiarą, towarzyszy także «reszcie Jej potomstwa, tym, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa» (por. Ap 12, 17). [EG 285]

Maryja jest Tą, która potrafi przemienić stajnię dla zwierząt w dom Jezusa, ze skromnymi pieluszkami i z olbrzymią czułością. [EG 286]

Jest się o co modlić…

Dodaj komentarz

kto miłuje…

(J 14,23-29): Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. (…)

Dla mnie dziś te słowa mają szczególny wymiar… Jestem na uroczystościach jubileuszowych 500-lecia dominikańskiego Sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej… To tu właśnie Maryja – która w Ewangelii nie wypowiedziała zbyt wiele słów – uczy prosty lud (nie ma tu żadnego większego miasta i nie pielgrzymowali tu – jak do Częstochowy – królowie) co to znaczy miłować Jej Syna…

Wpatrując się w 9,5 centymetrową kamienną figurkę zanurzaną w winie coraz bardziej pojmuję, że miłować Syna, to żyć ciągłym „fiat” wobec woli Ojca..

Dodaj komentarz