Archiwum dla Marzec 2016

wielkanoc…

Dodaj komentarz

rady Franciszka…

Jak zwykle, dziękowałem dziś moim współbraciom w kapłaństwie za posługę kapłańską, za posługę duszpasterską, za posługę bycia „Ojcem”, bo nasze kapłaństwo (nie da się tego ukryć) jest naznaczone „zakonnością” i „ojcowaniem”. I szczególnie w tym roku, Roku Jubileuszowym 800-lecia Zakonu, trzeba to odkrywać i za to Bogu dziękować!!!…

Dziś dzieliłem się dwoma spostrzeżeniami papieża Franciszka nt. kapłaństwa.

Pierwsze to pokusa „normalności”. W jednym z przemówień do wspólnoty seminaryjnej powiedział:

Często pojawia się na tej drodze pokusa, którą trzeba odrzucić: pokusa «normalności»; pasterza, który chce tylko «normalnie» żyć. Wtedy taki kapłan zaczyna zadowalać się okazywanym mu poważaniem, swą posługę ocenia na podstawie własnych osiągnięć. I zaczyna szukać tego, co się mu podoba, stając się letnim i pozbawionym prawdziwej troski o innych. «Normalnością» dla nas jest jednak świętość duszpasterska, dar z życia. Jeśli ksiądz decyduje się na bycie jedynie osobą «normalną», będzie kapłanem przeciętnym, albo jeszcze gorzej…

I drugie spostrzeżenie było o zmęczeniu i radości. W improwizowanym przemówieniu do duchowieństwa i zakonników w Quito papież powiedział:

Posługa duszpasterska jest ze swej natury męcząca. Ale jeśli się na to zgodzimy, Pan Bóg obdarzy nas darem swojej radości.

I od razu dał księżom i osobom konsekrowanym dwie rady:

Po pierwsze, pamiętajcie, że darmo, bez żadnych zasług zostaliście przez Pana Boga wybrani, i darmo macie też służyć, oddając się tej służbie bez reszty, tak jak Maryja… W duszpasterstwie służba na wzór Maryi, zgodnie z Jej słowami „Niech mi się stanie”, musi się wyrażać w zgodzie na zmęczenie, w cierpliwości, w pełnej gotowości i poświęceniu każdej chwili życia.
Druga braterska rada: wystrzegajcie się „duchowego Alzheimera”, czyli tracenia pamięci o tym, skąd pochodzicie… Już św. Paweł zalecał Tymoteuszowi, aby nie zapominał o wierze swej mamy i babki.

Franciszek zapewnił, że ten, kto trzyma się tych dwóch zasad: bezinteresowności i pamięci o własnych korzeniach, może też liczyć na radość i pogodę ducha.

Życzyłem więc, i sobie i im, „normalności”, która jest świętością i darem ze swojego życia; bezinteresowności w dawaniu siebie innym oraz pamięci i wdzięczności wobec tych, którzy wiarę nam przekazali…

A na koniec refren Rozmowy ze św. Józefem. Św. Józef jest opiekunem Kościoła i stąd jest również szczególnym patronem każdego księdza. Zachwyciły mnie również w tym refrenie „oksymorony” – a takie jest przecież życie księdza!!!

Jest taka miłość, która godzi ogień z wodą,
i wolność taka, co dla swej woli zamyka drogę.
Jest taka radość, która pulsuje milczeniem,
i pewność taka, co się upewnia nierozumieniem.

Dodaj komentarz

„uniżenie” – styl Boga…

(J 12,12-16): Wielki tłum, który przybył na święto, usłyszawszy, że Jezus przybywa do Jerozolimy, wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: “Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie” oraz “Król izraelski!” (…)

Na dziś fragmenty homilii papieża Franciszka z Niedzieli Palmowej 2015:

W centrum tej celebracji, która wydaje się tak uroczysta znajduje się słowo, które usłyszeliśmy w hymnie z Listu do Filipian: „uniżył samego siebie” (2,8).
Uniżenie Jezusa. To słowo objawia nam styl Boga i chrześcijanina: pokorę. Ten styl nigdy nie przestanie nas zaskakiwać i rodzić problemy: nigdy nie możemy przywyknąć do Boga pokornego.
(…)
W tym tygodniu, Wielkim Tygodniu, który prowadzi nas do Wielkanocy, pójdziemy tą drogą upokorzenia Jezusa. (…)
Usłyszymy o pogardzie przywódców Jego ludu i ich oszustwach, mających spowodować Jego upadek. Będziemy świadkami zdrady Judasza, jednego z Dwunastu, który sprzeda Go za trzydzieści srebrników. Zobaczymy Pana pojmanego i prowadzonego jak złoczyńca; opuszczonego przez uczniów; ciągniętego przed Sanhedryn, skazanego na śmierć, pobitego i znieważonego. Usłyszmy, że Piotr, „skała” uczniów, trzy razy się Go zaprze. Usłyszymy krzyki tłumów, podżeganych przez zwierzchników, proszących o uwolnienie Barabasza, a ukrzyżowanie Jezusa. Zobaczymy Go wyśmiewanego przez żołnierzy, okrytego purpurowym płaszczem, ukoronowanego cierniem. A następnie wzdłuż Drogi Krzyżowej, niosącego krzyż, usłyszymy obelgi ludu i przywódców, wyśmiewających to, że jest Królem i Synem Bożym.
To jest droga Boga, droga pokory. To droga Jezusa, a innej nie ma. I nie ma pokory bez upokorzenia.
(…)
Istnieje inna droga, sprzeczna z drogą Chrystusa: światowość. Światowość oferuje nam drogę próżności, pychy, sukcesu… Jest inną drogą. Zły duch zaproponował ją także Jezusowi podczas czterdziestu dni na pustyni. Ale Jezus ją bez wahania odrzucił. Wraz z Nim także i my możemy pokonać tę pokusę, nie tylko przy specjalnych okazjach, ale w zwykłych okolicznościach życia.
Pomaga nam w tym i pokrzepia przykład tak wielu mężczyzn i kobiet, którzy w ciszy i ukryciu, na co dzień wyrzekają się samych siebie, aby służyć innym: choremu krewnemu, samotnej osobie starszej, czy niepełnosprawnej …
(…)

Dodaj komentarz

przebaczenie bez warunków…

(J 8,1-11): (…) A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz.

Potępianie drugiego człowieka nie jest nam obce. Potępiając drugiego wydajemy się sobie samemu lepszym. Stąd właśnie obłuda i mnóstwo wysiłków, które wkładamy w walkę z grzechami innych – byle nie wyszły na jaw moje własne…
Tymczasem On usprawiedliwia jedynie tych, którzy mają odwagę przyznać się do winy i prosić o przebaczenie. Wszyscy jesteśmy grzesznikami. On nas nie potępia – potępia nasz grzech, by nas od niego uwolnić…

Dzisiejsza ewangelia jednak trochę „przegina”. Jezus przebacza kobiecie bez jej przyznania się do winy i bez okazania żalu z jej strony. Ona nie przeprasza za to, co uczyniła. Jakim więc prawem Jezus wypowiada słowa przebaczenia: Nikt cię nie potępił?… I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz.
„Bezwarunkowa” logika Bożego przebaczenia nie jest tak po ludzku zrozumiała: przebacza zanim usłyszy słowo „przepraszam”; przebacza pomimo, że słowa „przepraszam” nie słyszy… Przebacza bez stawiania jakichkolwiek warunków…
Człowiek tak nie potrafi – przebaczę drugiemu dopiero jak się zmieni. Podobnej postawy oczekujemy od Boga… Możesz Boże oczywiście przebaczać, ale pod warunkiem, że ten, któremu przebaczasz wcześniej się zmieni, nawróci…

Skąd ta bezwarunkowa logika Bożego przebaczenia? Może stąd, że Bóg po prostu nas kocha niczego się po nas nie spodziewając… On nie ma wobec nas żadnych oczekiwań. On wierzy, że spotkanie z prawdziwą miłością przemienia, że miłość zmienia.
Pozwolić Bogu by nas zmienił to pozwolić Mu by nas kochał…

I może jeszcze znowu dwa fragmenty z bulli Franciszka Misericordiae vultus:

Główną belką, na której wspiera się życie Kościoła, jest miłosierdzie. Wszystko w działaniu duszpasterskim Kościoła powinno zostać otulone czułością, z jaką kieruje się do wiernych; nic też z jego głoszenia i z jego świadectwa ukazanego światu nie może być pozbawione miłosierdzia. Wiarygodność Kościoła weryfikuje się na drodze miłości miłosiernej i współczującej. Kościół «żyje niewyczerpanym pragnieniem ofiarowania miłosierdzia». Być może przez zbyt długi czas zapomnieliśmy wskazywać i żyć drogą miłosierdzia. Z jednej strony pokusa, która podpowiada, aby brać pod uwagę tylko i zawsze sprawiedliwość, sprawiła, że zapomnieliśmy, iż jest to tylko pierwszy krok, jakkolwiek konieczny i nieodzowny, ale Kościół potrzebuje wznieść się ponad to, aby osiągnąć cel wyższy i o wiele bardziej znaczący. Z drugiej strony ze smutkiem obserwujemy, jak doświadczenie przebaczenia w naszej kulturze staje się coraz rzadsze. W niektórych przypadkach wydaje się nawet, iż znika już samo słowo przebaczenie. Jednak bez doświadczenia przebaczenia pozostaje nam droga bezpłodna i sterylna, jakbyśmy żyli w jakimś miejscu pustynnym i odosobnionym. Nadszedł znowu czas dla Kościoła, aby przyjąć na siebie radosne głoszenie przebaczenia. To jest czas powrotu do tego, co istotne, aby wziąć na siebie słabości i trudności naszych braci. Przebaczenie to siła, która przywraca do nowego życia i dodaje odwagi, aby patrzeć w przyszłość z nadzieją.

Jeśli Bóg zatrzymałby się na sprawiedliwości, przestałby być Bogiem i stałby się jak wszyscy ludzie, którzy przywołują szacunek dla prawa. Sprawiedliwość sama z siebie nie wystarczy, a doświadczenie uczy, że odwoływanie się tylko do niej niesie ze sobą ryzyko jej zniszczenia. Z tego też powodu Bóg przekracza sprawiedliwość miłosierdziem i przebaczeniem. To nie oznacza umniejszenia sprawiedliwości bądź uczynienia jej zbędną, wręcz przeciwnie. Ten, kto błądzi, będzie musiał ponieść karę. Tyle że to nie jest koniec, ale początek nawrócenia, ponieważ doświadcza się czułości przebaczenia. Bóg nie odrzuca sprawiedliwości. On ją włącza i przekracza w jeszcze większym wydarzeniu, w którym doświadcza się miłości, która jest fundamentem prawdziwej sprawiedliwości. Musimy poświęcić wiele uwagi temu, co pisze Paweł, aby nie wpaść w ten sam błąd, który Apostoł wypominał ówczesnym Żydom: «Albowiem nie chcąc uznać, że usprawiedliwienie pochodzi od Boga, i uporczywie trzymając się własnej drogi usprawiedliwienia, nie poddali się usprawiedliwieniu pochodzącemu od Boga. A przecież kresem Prawa jest Chrystus, dla usprawiedliwienia każdego, kto wierzy» (Rz 10, 3-4). Ta Boża sprawiedliwość jest miłosierdziem udzielonym wszystkim jako łaska na mocy śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Krzyż Chrystusa zatem jest sprawiedliwością Boga nad nami wszystkimi i nad światem, ponieważ ofiaruje nam pewność miłości i nowego życia.

Dodaj komentarz

siła miłosierdzia…

(Łk 15,1-3.11-32): (…) Tymczasem starszy jego syn (…) Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. (…)

Ewangelia obnażająca egoizm jednego i drugiego syna – egoizm każdego z nas… Ewangelia ukazująca lekarstwo na egoizm i egocentryzm…
Ewangelia, która pokazuje wielkość Ojcowskiego serca: On spełniając moją, często egoistyczną, prośbę oddaje mi na własność moje życie, moją wolność, mój rozum i odpowiedzialność za siebie… On mnie ciągle wypatruje… by przywrócić mi godność syna.

Dalej w trakcie głoszonych rekolekcji – tym razem w Sanoku. Dlatego znów sięgam do bulli Franciszka Misericordiae vultus:

Miłosierdzie Boga nie jest więc jakąś abstrakcyjną ideą, ale jest konkretnym faktem, dzięki któremu On objawia swoją miłość ojcowską i matczyną, która wypływa z wnętrzności i zwraca się do syna. To naprawdę jest ten przypadek, kiedy może mówić o miłości wypływającej z wnętrza. Pochodzi ona z wnętrza jako głębokie uczucie, naturalne, akt czułości i współczucia, odpuszczenia i przebaczenia.

W przypowieściach poświęconych miłosierdziu Jezus objawia naturę Boga jako naturę Ojca, który nigdy nie uważa się za zwyciężonego dopóki nie sprawi, że poprzez współczucie i miłosierdzie zniknie grzech i pokonane zostanie odrzucenie. Znamy te przypowieści, a szczególnie trzy z nich: przypowieść o zaginionej owcy, o zagubionej monecie i o synu marnotrawnym (por. Łk 15, 1-32). W tych przypowieściach Bóg zawsze przedstawiony jest jako pełen radości, przede wszystkim, gdy przebacza. Znajdujemy w nich istotę Ewangelii oraz naszej wiary, ponieważ miłosierdzie jest ukazane jako siła, która zwycięża wszystko, która wypełnia serce miłością i pociesza przebaczeniem.

I dla jeszcze przypomnienie dla spowiedników na ten wielkopostny czas:

Każdy spowiednik powinien przyjmować wiernych jak ojciec z przypowieści o marnotrawnym synu: to ojciec, który wybiega na spotkanie syna, pomimo, że ten ostatni roztrwonił jego majątek. Spowiednicy są wezwani, aby objąć skruszonego syna, który wraca do domu i by wyrazić radość z tego, że się odnalazł. Niech nie zmęczy spowiedników również to, że będą musieli wyjść do drugiego syna, który pozostał na zewnątrz i jest niezdolny do radości, aby wytłumaczyć mu, że jego ostry osąd jest niesprawiedliwy i nie ma sensu w obliczu miłosierdzia Ojca, które nie zna granic. Niech nie zadają aroganckich pytań, lecz jak ojciec z przypowieści niech przerwą wywód przygotowany przez syna marnotrawnego, ażeby potrafili uchwycić w sercu każdego penitenta wezwanie do pomocy i prośbę o przebaczenie. Spowiednicy są wezwani do tego, aby byli zawsze i wszędzie, w każdej sytuacji i pomimo wszystko, znakiem prymatu miłosierdzia.

Dodaj komentarz