Archiwum dla Luty 2014

zerwać zasłonę…

(Kpł 19,1-2.17-18): (…) Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz szukał pomsty, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz kochał bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan.
(1 Kor 3,16-23): Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście. (…)
(Mt 5,38-48): Jezus powiedział do swoich uczniów: Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb”. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. (…) Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. (…)

Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty… Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie… Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Oto główne przesłanie dzisiejszej Liturgii Słowa… Istotą świętości człowieka, jego „bycia lub nie” dzieckiem Boga, jest jego stosunek do wyrządzającego krzywdę i pamięć, że każdy człowiek jest świątynią Boga…

Chrystus jest realistą – nie skupia się zbytnio na przypominaniu, że mamy miłować samych siebie i sobie przebaczać. Raczej nam to wychodzi – bywa, że czasami aż za dobrze. Choć są i tacy, którzy mają z tym problem, bo nie potrafią uwierzyć w miłość Tego, który powołał ich do istnienia…
Chrystus jest realistą – wie, że ból i cierpienie wyrządzone przez drugiego człowieka staje się źródłem złych emocji, które potrafią człowieka zaślepić. Bardzo łatwo wtedy zapomnieć o tym, co oczywiste: że „wyrządzający krzywdę” jest również człowiekiem… i to człowiekiem obdarzonym miłością Stwórcy…

Myślę, że nikt nie podejrzewa Jezusa o to, że nakazuje by nie zauważać krzywdy i zła i… by na niego nie reagować.
On raczej chce zwrócić uwagę na to, że zło, które tak jasno i wyraźnie potrafimy dostrzec w drugim człowieku, i które niewątpliwie boleśnie nas dotyka, jest tylko częścią prawdy o nim…
Przecież jest on również świątynią Boga i Bóg w nim zamieszkuje. Jest w nim więc wiele dobra, nawet jeśli jest ono w jakiś sposób zdeformowane i niewidoczne w postępowaniu.

Zasłona „nienawiści” na pewno nie pomoże mi w odkrywaniu dobra w drugim człowieku… Stąd potrzeba modlitwy… Ona ma moc nie tylko wyzwolić drugiego, ale niewątpliwie również ma moc oczyszczenia mojego spojrzenia na innych…

1 komentarz

tłumacząc – podnoszę poprzeczkę…

(Syr 15,15-20): Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania, a dochować wierności jest Jego upodobaniem. Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane. (…)
(Mt 5,17-37): Jezus powiedział do swoich uczniów: „Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. (…) Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Słyszeliście, że powiedziano przodkom: «Nie zabijaj»; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. (…) Słyszeliście, że powiedziano: «Nie cudzołóż». A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu dopuścił się z nią cudzołóstwa.(…) Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: «Nie będziesz fałszywie przysięgał», «lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi». A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, (…) Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi».

Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania… Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane. Bardzo mocne słowa w kontekście przyjęcia i zachowywania prawa Bożego.
Słowa bardzo mocne, bo alternatywa „zachowywać czy nie zachowywać” sprowadza sie do alternatywy „życie czy śmierć”…
Słowa bardzo mocne szczególnie dzisiaj, gdy człowiek spragniony wolności postrzega ją w „wolności od” jakiegokolwiek prawa… Odrzucenie prawa, również, lub przede wszystkim, Prawa Bożego, staje się zerwaniem kajdan, usunięciem ograniczeń i umiłowaniem wolności…
Słowa bardzo mocne w świecie, w którym człowieka nie może determinować nawet płeć… a co dopiero Dekalog, o którym się mówi, że jest darem kochającego Ojca, który nie chce, by Jego dzieciom stała się krzywda…
Słowa bardzo mocne w świecie, w którym Prawo Boga próbuje się traktować na równi ze stanowionym prawem ludzkim. Można je zmieniać i dostosowywać do swoich możliwości. Jeśli będzie bardziej łaskawe, to życie będzie łatwiejsze.

Do tego dochodzi pseudo-usprawiedliwienie: Ale przecież Jezus nie przestrzegał wszystkich przepisów prawa, przez co wszedł w konflikt z faryzeuszami… Ale przecież papież Franciszek ochrzcił nieślubne dziecko na przekór faryzeuszom dzisiejszego Kościoła – to po co upierać się przy ślubie kościelnym…
Poza tym Jezus mówi, że jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego… Ciągle im wypominał kurczowe trzymanie się przepisów. Walczył z takim faryzejskim podejściem do prawa…
Może nie jest aż tak trudno mieć „sprawiedliwość większą niż uczeni w Piśmie i faryzeusze”?…
Wystarczy tylko nie trzymać się kurczowo prawa, być łagodnym dla drugiego człowieka i nie potępiać jego postępków… W ten właśnie sposób będziemy bliżej Jezusa, Jego nauczania i królestwa niebieskiego…

Tylko coś tu jest nie tak… Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić… Co więcej: Słyszeliście, że powiedziano przodkom… A Ja wam powiadam… Przyszedłem podnieść poprzeczkę…
Nie zmieniam, nie dodaję nic… Tłumaczę tylko, o co w tym chodzi… Tłumaczę Prawo, którego podstawowym nakazem jest miłość, a Ja jestem jej wzorem… Poprzeczka etycznych wymagań zostaje podniesiona…

Może warto dziś jeszcze przypomnieć, że Prawo Boże, Dekalog nie jest jakimś „widzimisię” Pana Boga: „daję ci tu oto człowieku kilka nakazów i zakazów – przestrzegaj ich, a wtedy nic ci z mojej strony nie grozi”.
Dekalog, jako Prawo Boże, jest piękną wykładnią Przykazania miłości… Każde z „dziesięciu słów” tłumaczy na czym polega prawdziwa sprawiedliwość – czyli „oddać każdemu co się mu należy”. Począwszy od tego: co oznacza oddać Bogu, który nas kocha i stworzył nas z miłości, to, co się mu należy… poprzez oddanie sobie, który jestem umiłowany i wybrany przez Boga, tego, co się mi należy… aż do oddania bliźniemu, którego też kocha miłujący Ojciec, tego, co się mu należy… O tej sprawiedliwości mówi dzisiaj Jezus…

3 Komentarze

sól słona dzięki światłu…

(Mt 5,13-16): Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
Wy jesteście solą… Dziwny, może mało już rozumiany, ale jednak bardzo piękny obraz tego, co znaczy być chrześcijaninem…
To sól chroniła pokarmy przed zepsuciem, to sól konserwuje. To sól nadaje i podkreśla smak. To sól wreszcie, pozwala nam się poruszać zimą po drogach…
Wy jesteście solą dla ziemi… Wy chronicie świat przed moralnym zepsuciem. Wy konserwujecie, umacniacie i zachowujecie na dłużej to, co dobre. Wy nadajecie smak i sens życiu, pracy i miłości… Wy wreszcie chronicie przed poślizgiem i wypadnięciem z drogi, która prowadzi ku życiu…

Ale w dzisiejszej ewangelii słyszymy o „soli niesłonej”, zwietrzałej, bez smaku… To symbol tych, którzy utracili świętość otrzymaną na chrzcie. To symbol tych, których wiara stała się pustą formą bez treści. To symbol zobojętnienia, wypalenia, ale i zapewne jakiegoś zakompleksienia…
Lecz jeśli sól utraci swój smak (…) na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi… Tragiczny obraz utraconej gorliwości, braku ambicji i ochoty by czynić ten świat piękniejszym…

Ale jest jeszcze jeden obraz: coś co ratuje sól przed zwietrzeniem…
Wy jesteście światłem świata… Bardzo mocny przekaz: wiara nie jest sprawą prywatną. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Przestrzeń publiczna potrzebuje „naszego” światła. To wiara w kochającego Boga wpływa na postawę innych, kształtuje ich poglądy i dobre relacje…

Jak być światłem świata?
Być światłem, to pozwolić Duchowi Świętemu posłużyć się mną… Być światłem, to być lampą zdolną do dawania światła… To Duch świeci w nas i przez nas. Bez Ducha miłości jesteśmy pustymi lampami bez oliwy…
Być światłem świata wreszcie, to wskazywać na dostępne w Kościele środki uświęcania, na to wszystko, co jest w stanie przywrócić smak zwietrzałej soli…

Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
To światło Bożej miłości, którego jesteśmy lampą, staje się solą świata…
To światło Bożej miłości przywraca na nowo smak soli, którą jesteśmy…

2 Komentarze

„ofiaruję” znaczy nie zawłaszczam…

(Łk 2,22-40): Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. (…)

Dziś święcimy gromnice, które wkłada się umierającym w ręce lub zapala (trochę magicznie) w chwilach grozy. Może warto zadać sobie pytanie o co chodzi w tym pięknym rytuale, który jest związany ze świętem popularnie zwanym: Matki Bożej Gromnicznej…
Spróbujmy odczytać symbole: Jezus, Światłość świata, zostaje wniesiony do świątyni na rękach Maryi. Przed wejściem do świątyni Jezusa przejmuje z rąk Maryi starzec Symeon, który przygotowuje się na śmierć.
Maryja jest symbolem Kościoła, w którym rodzi się Chrystus – Kościoła, który w progu świątyni naszego życia wręcza nam Jezusa – Jezusa, który jest Światłością świata… To świeca właśnie, gromnica wnoszona przez wiernych do kościoła, symbolizuje Chrystusa, Światłość świata. Ta świeca towarzyszy nam od początku do końca naszego ziemskiego pielgrzymowania: od chrztu, przez pierwszą Komunię świętą i inne ważne momenty w życiu mamy znak Jego obecności. On broni przed najbardziej przebiegłymi i niespodziewanymi („jak grom z jasnego nieba”) atakami złego ducha. On jest nadzieją umierających: w znaku gromnicy wkładanej konającym do rąk towarzyszy człowiekowi w przejściu z tego świata do domu Ojca.

Ale może nie o tym dzisiaj…

Ci, którzy uczestniczą w katechezach dla dorosłych przy naszym klasztorze wiedzą, że ewangelista Łukasz, który był Grekiem i zwyczaje żydowskie były dla niego nie zawsze jasne, mógł pomieszać jakieś żydowskie prawa. Z drugiej jednak strony, często świadomie łączył pewne kwestie. Tak właśnie stało się w dzisiejszym fragmencie ewangelii. Pomieszał (lub świadomie połączył) dwa prawa. Jedno z Księgi Kapłańskiej dotyczące oczyszczenia kobiety po porodzie – mówiące, że czterdzieści dni po narodzinach dziecka (a tyle mamy od 25 grudnia) kobieta miała złożyć za siebie ofiarę oczyszczenia (baranka lub ofiarę ubogich: dwie synogarlice albo dwa młode gołębie). I drugie z Księgi Wyjścia (dopełnione w Księdze Liczb), które dotyczyło wykupu pierworodnych – za co jest podana dokładna cena.
Interesującym w dzisiejszej ewangelii jest to, że Łukasz nie wspomina w ogóle jakoby Józef z Maryją złożyli ofiarę wykupu (tym bardziej, że prawo to powinno być dopełnione 10 dni wcześniej – 30 dni po narodzinach dziecka). Łukasz więc całkiem świadomie chce nam zwrócić uwagę na to, że w związku z niedokonaniem wykupu pierworodnego syna, następuje oddanie go na wyłączną własność Bogu…
Ofiara oczyszczenia staje się pierwszą okazją odwiedzin świątyni przez Maryję i Józefa. Ten fakt może oznaczać, że mieli oni również pełną świadomość, że Dziecię Jezus nie może do nich całkowicie należeć i dlatego nie próbują Go „wykupić”.

Może warto więc dziś spróbować zadać sobie pytanie: co w moim życiu należy do mnie? Co jest moją wyłączną własnością? Co już udało mi się „wykupić” od Boga? Czy są w ogóle w moim życiu takie sfery, których nie „wykupiłem”, bo wykupić ich się nie da?…
Gdy stanę w prawdzie, może się okazać – i tak powinno się okazać – że nic do mnie nie należy, że nic w moim życiu nie jest moja własnością, że nic nie „wykupiłem” od Boga…
Gdy stanę w prawdzie, może się okazać – i tak powinno się okazać – że jeśli wydaje mi się, że któreś ze sfer mojego życia są moje (bo mówię to moja prywatna sprawa), to po prostu je sobie zawłaszczyłem, próbuję „okraść” Boga…
Gdy stanę w prawdzie, może się okazać – i tak powinno się okazać – że dzisiejsze święto wzywa mnie do oddania Bogu tego co do niego należy…
… że dzisiejsze święto wzywa do dziękczynienia za życie i wszystkie dary, które nie są moją własnością…

Rok temu pisałem:
Dziś jasno dociera do mnie, że wszystkie sfery mojego życia należą do Ciebie i Ty je przenikasz. Dziś wiem, że za każdym razem, gdy mówię Ci: “To moja sprawa, moje życie i Ty się w to nie wtrącaj” – zawłaszczam coś, co należy do Ciebie. Dziś wiem, że grzesząc okradam Ciebie…

Dodaj komentarz