Archiwum dla Styczeń 2013

Tomaszu !…

23 lata temu z kawałkiem, gdy wstępowałem do Zakonu i miałem rozpocząć nowicjat, Magister [Mistrz] Nowicjatu spytał nas, czy mamy jakieś propozycje co do świętych patronów w Zakonie, zaznaczając równocześnie, że niekoniecznie będzie się nimi sugerował. Wg tradycji, imię patrona zakonnego poznawało się dopiero w momencie obłóczyn, czyli przyjęcia habitu w dniu rozpoczęcia nowicjatu.
Nie miałem żadnego pomysłu na świętego patrona w Zakonie. Dominik odpadał, bo przecież jest patronem i Ojcem całego Zakonu. Jacek, o którym co nieco słyszałem, również odpadał z podobnych przyczyn. Jedynym świętym dominikańskim, o którym jeszcze czytałem i zapadł mi mocno w pamięć [pewnie ze względu na ciekawe legendy z nim związane] był św. Tomasz z Akwinu. Zgłosiłem więc Magistrowi [tak niezobowiązująco, podczas rozmowy na korytarzu], że – jeśli będzie to możliwe – proszę o św. Tomasza jako mojego patrona w Zakonie.
I stało się. W dniu obłóczyn słyszę, że moim patronem będzie św. Tomasz z Akwinu.

To jednak nie wszystko. Jakież było moje zdziwienie, gdy „odkryłem”, że liturgiczne święto św. Tomasza obchodzi się 28 stycznia – w dzień moich urodzin!…

Tomaszu, naznaczyłeś moje życie zakonne swoim „patronatem”, ale i – wierzę w to mocno – swoją realną obecnością.
Wziąłeś mnie pod swoje skrzydła, więc mnie prowadź! Amen.

2 Komentarze

Teofilu…

(Łk 1,1-4.4,14-21): (…) Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. (…) Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

Postanowiłem (…) zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. Niesamowite podejście Łukasza do słowa, które usłyszał. Jego Ewangelia jest pięknym świadectwem człowieka poszukującego. Każdy naprawdę poszukujący może się w niej odnaleźć.
Według „badań” Łukasza, bohater jego ewangelii jest postacią historyczną. Wszystkie zapisane wydarzenia to fakty a komentarze Jezusa i symbolika wydarzeń ma charakter objawienia.

Fakt i objawiająca symbolika, to kontekst w jakim należy odczytywać prezentację i samookreślenie się Jezusa. Słowo, które jest wyznaniem i które wypowiada sam Jezus oraz pokora i posłuszeństwo wobec Ducha Świętego – nie wypowiada słów własnych ale czyta proroctwo Izajasza. Intencje i cel, program posługi Mesjasza… Nic dla siebie i nic w swoim własnym imieniu: wypełnia proroctwo, jest zależny od Ducha Świętego i posiada szczególną więź z Ojcem…

Dziś Łukasz mówi do mnie: Teofilu! „Miłujący Boga” lub „Umiłowany przez Boga” – bo tak należy tłumaczyć to imię. Jeśli chcesz być dobrym apostołem, kapłanem, zakonnikiem, po prostu głosicielem Słowa, musisz zrozumieć dzisiejszą ewangelię – głosisz Słowo, ale to Duch Pański ma mówić przez ciebie…
W tradycji dominikańskiej, po odczytaniu ewangelii podczas liturgii przy wypowiadaniu słów „Oto Słowo Pańskie” nigdy nie podnosiło się księgi. Księga była odkładana, a aklamację „Oto Słowo Pańskie” wypowiadało się z ręką na sercu. Słowo nie jest już w Księdze, ale przechodzi przeze mnie, przez moje serce – Duch Św. mówi przeze mnie…
Zastanawiałem się kiedyś dlaczego Dominik poruszony ubóstwem napotkanego nędzarza – jak mówi legenda – bez chwili wahania podjął decyzję, by sprzedać księgę Ewangelii… Jak kaznodzieja mógł sprzedać taką księgę?! Czy to nie zdrada Ewangelii?
Wyjaśnienie jest jedno. Nie był głupcem by pozbywać sie narzędzia pracy – Ewangelię miał wyrytą w sercu. Stąd też wrażliwość na ubogiego.

Gdy słucham dziś Łukasza uświadamiam sobie na nowo, że zanim zacznę głosić Ewangelię innym, musi się ona stać wpierw częścią mnie samego. Inaczej moje głoszenie będzie tylko nieudolną reklamą a nie przekazywaniem Dobrej Nowiny.
Chrześcijaństwo to przede wszystkim Wcielenie Słowa w nasze życie…
Tylko wtedy jesteśmy w stanie dostrzec, że „dziś spełniają się słowa Pisma”…
Potrzeba prawdziwego kontaktu ze Słowem by stać się Teofilem i by Teofilami czynić innych… Zanim zaczniemy czynić innych „przyjaciółmi Boga” sami musimy stać się „naocznymi świadkami i sługami Słowa”.

2 Komentarze

Tymoteusz i Tytus

Dziś w Kościele wspominamy świętych biskupów Tymoteusza i Tytusa. Wydawałoby się, że nic nadzwyczajnego. Ja jednak w tym dniu zawsze wracam do krótkich listów pasterskich św. Pawła skierowanych do tychże właśnie biskupów.

Konkretne wskazania kim jest pasterz, wręcz jakby podręcznik służący do organizowania i prowadzenia wspólnoty wiernych. Poza tym bardzo ostre wołanie: Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, [w razie potrzeby] wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz. Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. Ty zaś czuwaj we wszystkim, znoś trudy, wykonaj dzieło ewangelisty, spełnij swe posługiwanie! (2 Tm 1-5)
Poza tym takie osobiste: Samej wody już nie pij, używaj natomiast po trosze wina ze względu na żołądek i częste twe słabości! (1 Tm 5, 23)

Warto poznać bliżej pierwszych pasterzy – warto czasami spojrzeć na Kościół z tej właśnie perspektywy… Zachęcam do lektury!

Dodaj komentarz

Kana

(J 2,1-12): W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. (…) Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. (…) Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. (…)

Zwykle, gdy mówimy o cudach Jezusa, to mamy na myśli uzdrowienia, egzorcyzmy, nawet wskrzeszenia, przez myśl przechodzi nawet rozmnożenie chleba. Nigdy na pierwsze miejsce nie wysuwa się cud przemiany wody w wino. Tymczasem Jan w swojej ewangelii „cudotwórczą” działalność Jezusa zaczyna właśnie od cudu w Kanie Galilejskiej. Zawsze mnie zastanawiało, co chce przez to powiedzieć…
Szukając odpowiedzi zapewne nie należy się skupiać na tym, że Jezus bawił się na weselu, a wesela takie trwały około siedmiu dni. Nie należy się też skupiać na „potędze” cudu, bo gdy zaczniemy przeliczać stągwie i miary, okaże się, że na końcówkę wesela Jezus „załatwił” od 480 do 720 litrów wina. Dialog Jezusa z Matką byłby ciekawy, bo widać, że jest ona w stanie wymóc różne rzeczy na swoim Synu – ale Janowi pewnie nie mogło chodzić o to, że Syn Boży jest całkowicie posłuszny ziemskiej Matce.

Myślę, że odpowiedzi należy szukać w jednym Święcie Objawienia, w którym uczestniczymy od dwóch niedziel. Jezus objawia swoją chwałę, a może inaczej: w Jezusie objawia się chwała Boża. Objawiła się wobec mędrców ze wschodu, objawiła się podczas chrztu w Jordanie i objawia się dziś w Kanie.
Nie w cudach uzdrawiania, wskrzeszania, czy innych, ale w cudzie godów weselnych.

To tu, na godach weselnych, z zaproszonego gościa staje się nie tyle starostą weselnym [zadbał o wino], ale samym „Panem Młodym”. To On przecież stawia wino, to On zaprasza na gody… Stary Testament często mówił o Bogu, że jest Oblubieńcem – dziś Jezus mówi: to Ja nim jestem.
To tu do swojej Matki mówi: Niewiasto [nie „matko”], odwołując się do „niewiasty” z Protoewangelii z Księgi Rodzaju. Podobnie nazwie ją również pod krzyżem. On już wie na czym polega Jego misja.
Wino w języku biblijnym oznacza łaskę. To tu w Kanie słyszy od swojej Matki: „nie mają już wina”, co znaczy: „Synu, brak im łaski, zrób coś”. To tu odpowiada: ” nie popędzaj mnie, jeszcze godzina mojej śmierci nie nadeszła”, ale zarazem nie może się oprzeć sugestii Matki i czyni znak zapowiadający zbawienie, tę głęboką przemianę jakiej dokona w ludziach śmierć i zmartwychwstanie.

Przecież po to przyszedł na świat, by obdarzać ludzi łaską z nieba.
Przecież po to przyszedł na świat, by wodę egoizmu przemienić w prawdziwe wino miłości, by wodę codziennego prozaicznego życia przemienić w wino łaski Bożej. By po prostu nadać życiu sens.

1 komentarz

lubię to…

…pojechałem na chwilkę na północ, by zrobić to, co robić najbardziej lubię…

DSCF6041 - Kopia

… i ta świadomość, że na nic zasługiwać nie muszę – łaska jest darmowa…

Dodaj komentarz

chrzest

(Łk 3,15-16.21-22): Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.

Świętem Chrztu Pańskiego kończymy okres Bożego Narodzenia. Dzisiejsze święto jest również podsumowaniem tego, co Bóg Objawia nam o sobie: stał się człowiekiem byśmy i my mogli stać się dziećmi Bożymi. To dziś otwiera się niebo i do każdego z nas Bóg mówi: ty jesteś mój syn umiłowany…, ty jesteś moja córka umiłowana…

Bóg stał się człowiekiem, bo kocha, bo chce być blisko każdego z nas… bo chce dotykać tego co ludzkie i sam dać się dotknąć. Dotyka tak mocno, że pozwala się uznać za grzesznika i wchodzi w wody Jordanu. Tym razem pozwala się uznać za grzesznika – na krzyżu wszystkie nasze grzechy przejmie…
On chce nam dzisiaj powiedzieć: jeśli uznaję cię za moje dziecko, to jesteś oczyszczony z grzechów… Więcej nawet, nie tylko oczyszczony, zostajesz wypełniony Moim życiem, życiem Bożym – stajesz się święty… Świętość to przynależność do Mojej rodziny, rodziny Boga…

Tworzymy realną rodzinę – nie jestem dla ciebie już jakimś abstraktem, czy zwykłą tradycją. Nie jestem też, i być nie mogę, zaspokajaczem twoich bolączek.
Możemy naprawdę porozmawiać o wszystkim, jak w rodzinie. Możesz do Mnie mówić „Ojcze” – bo jestem kimś realnym. Modlitwa to nie jakaś pusta medytacja czy forma współczesnej terapii.
Możemy zasiąść do stołu i świętować to co dla nas najważniejsze – dla Mnie i dla ciebie.
W tej rodzinie masz prawdziwe wsparcie – ta rodzina jest wielka. Pamiętaj o tym, gdy będzie ci trudno…

Dziś dziękuję za chrzest…

2 Komentarze

z pomocą awatara…

Dzięki uprzejmości Pań z Akademii Wesołych Przedszkolaków dotarły dziś do mnie zdjęcia ze spotkania, które, choć niezwykle interesujące, było dla mnie również ogromnym wyzwaniem…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

… musiałem skorzystać z pomocy swojego awatara, by wytłumaczyć dzieciom kim jestem i o co mniej więcej w tym chodzi…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

… mam nadzieję, ze chociaż trochę się udało…OLYMPUS DIGITAL CAMERA

… pozdrawiam dzieci z Akademii

Dodaj komentarz