mądrość prostaczka… – XIV Niedziela Zwykła (rok A)

Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi… – to niejako definicja modlitwy – jej jądro, oś, wokół której wszystko powinno się obracać. Uwielbienie, to nie tylko treść ale przede wszystkim postawa. Istotą modlitwy jest odkrywanie tego wszystkiego, za co można Boga wielbić – to wtedy opadają z oczu łuski i zaczynam dostrzegać, że On ciągle jest przy mnie, że Mu na mnie zależy…, że codziennie jestem obdarzany łaskami, tak zwyczajnie – z miłości…
Jakże często wtedy, gdy mi coś nie wychodzi lub coś się nie podoba, pojawiają się w moich ustach różne niecenzuralne przerywniki… Gdy jednak coś wychodzi lub coś się podoba – zaczyna brakować takich strzelistych aktów uwielbienia… A może należałoby zacząć powoli przemieniać w modlitwę te wszystkie chwile codziennej radości, zachwytów, zadziwień, natchnień… No bo kiedy ostatnio wyrwało mi się spontaniczne uwielbienie Boga?…

I byłoby super, gdyby poprzestał na tym pierwszym wezwaniu – On tymczasem podaje powód wielbienia: że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom… Powód, który jest dość niezrozumiały – no bo jak wielbić Boga za to, „że zakrył przed mądrymi i roztropnymi a objawił prostaczkom”… Przecież to rozum, poznawanie, szukanie i zdobywanie prawdy wyróżnia człowieka od innych stworzeń – szukanie prawdy jest niczym innym jak wypełnianiem woli samego Boga. Mądrość i roztropność to nie wady a szlachetne cnoty…
Choć faktem jest również to, że dar mądrości można sobie niejako „przywłaszczyć” – można zapomnieć, że prawda jest darem. Pojawia się wtedy pycha, która uniemożliwia dostrzeżenie, że autentyczne poznanie Boga dokonuje się jedynie w Chrystusie: Wszystko przekazał Mi Ojciec mój… Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić…
Jemu chodzi o realną pokorę – o zrozumienie, że prawdziwa mądrość i roztropność opiera się na zaufaniu do tego od kogo ten dar się otrzymało. Bez zaufania Bożemu objawieniu, nigdy nie dojdę do Prawdy i ciągle będę podążał po manowcach”… Pycha nigdy nie doprowadzi do Prawdy – dlatego uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem…

I jeszcze jeden wyraz prawdziwej mądrości i roztropności: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo…
Mądrość ludzka skłania nas do tego, by eliminować z życia to wszystko, co dla nas trudne. Gdy się modlimy, to zwykle prosimy, by zabrał wszystko, co nas przerasta, z czym sobie nie radzimy. Tymczasem On nie obiecuje, że zdejmie z nas trud czy ciężar – jedynym, co obiecuje jest to, że pokrzepi…
Może warto w tym momencie przypomnieć sobie jak wygląda jarzmo, w które zwykle była zaprzęgana para zwierząt… Może to sugestia, by podejmować trudy przynajmniej we dwóch/dwoje, we wspólnocie?… Może to podpowiedź, by zwrócić uwagę, na Tego, który jest zaprzęgnięty do jarzma obok mnie – Chrystusa?… Może dlatego właśnie jarzmo to jest słodkie i lekkie?
Dostrzeżenie tego „Drugiego” w jarzmie wymaga jednak prawdziwej pokory i uznania, że sam o własnych siłach niczego nie zdziałam i nic nie osiągnę… I to jest mądrość prostaczka…

Dodaj komentarz

kogo mam więc kochać?… – XIII Niedziela Zwykła (rok A)

Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. A co z tymi pięknymi relacjami w życiu rodzinnym? Dlaczego miłość do moich najbliższych ma się kłócić się z miłością do Boga? Czemu On chce zawłaszczyć moje uczucia i unieważnić tak piękne relacje…
Wielu kaznodziejów powtarza dziś, że „musisz kochać Boga bardziej niż ludzi”, że „prawdziwie wierzący wybiera Boga a nie drugiego człowieka”…
Ten sposób interpretacji budzi mój sprzeciw – od razu czuję, że coś jest tu nie tak… Przecież gdyby odrzucał relacje ziemskie i ludzką miłość, nie stałby się człowiekiem…

Prawdą jest, że wzywa do kierowania całej naszej miłości ku Sobie – ale nie chodzi tu raczej o Jego egoizm i zazdrość o innych. Jemu nie może chodzić o Siebie samego (nie byłby Bogiem) – Jemu chodzi o moje dobro. Miłość, to przecież dbanie o prawdziwe dobro osoby kochanej…
W tych, często rozumianych opacznie, słowach ostrzega i chroni przed wypaczeniem prawdziwej miłości… To On sam jest przecież Miłością. Nic więc dziwnego, że jedynym źródłem miłości w rodzinie, jedynym źródłem jej szczęścia, jest wypełnienie własnego serca Nim samym…
Nie wzywa do rezygnacji z miłości opartej na więzach krwi – On pragnie jej uporządkowania…
Syn kocha każdego z nas „aż do końca” tylko dlatego, że nikogo z nas – nie boję się tego powiedzieć – nie kocha bardziej niż swego Ojca. To miłość do Ojca uzdalnia Go do miłowania każdego człowieka w stopniu najdoskonalszym…
Gdy więc woła Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien, ma na uwadze nie siebie, lecz prawdziwe dobro moje i moich najbliższych…
Tylko ten, kto kocha Boga potrafi naprawdę kochać matkę, ojca, córkę, syna, męża, żonę, siebie…

Dodaj komentarz

katecheza o Kościele cd. – XII Niedziela Zwykła (rok A)

Kontynuacja katechezy o Kościele z ubiegłej niedzieli…
Dziś przygotowuje do misji głoszenia i jak refren trzykrotnie powtarza: nie bójcie się…
Odnoszę wrażenie, że słowo to jest skierowane przede wszystkim do tych, którzy się boją i odczuwają lęk – lęk przed przyznaniem się do wiary i daniem świadectwa. Dlatego też nic nie ukrywa i lojalnie uprzedza o trudnościach.
Pojawia się też jednak niepokój – i jest on ukryty gdzieś pomiędzy wierszami dzisiejszej ewangelii – że pośród nas jest również wielu tych, którzy żadnego lęku nie odczuwają. Nie lękają się, bo nie mają się już czego bać – nauczyli się żyć i funkcjonować w tym świecie i prawda ewangelii niezbyt ich już obchodzi… Żyją według reguł świata, demokracji, stanowionego prawa… – i raczej nigdy już nie usłyszą: nie bój się…

Tym, którzy się jednak lękają – znając ludzką naturę – mówi: nie bójcie się. I nie ma raczej na myśli „nieodczuwania lęku” w obliczu niebezpieczeństwa – strach jest rzeczywistością ludzką i „bać się” nikogo nie hańbi. Wołając jednak nie bójcie się, chce powiedzieć: Nie dajcie się opanować strachowi! Niech łaska Boża okaże się większa od waszych lęków! Człowiek, u którego nawet włosy na głowie wszystkie są policzone, jest niesamowicie cenny w oczach Boga…
Ta szczególna opieka Boga mobilizuje do odwagi i dynamicznego życia wiarą. Stąd wezwanie do porzucenia postawy bierności. Prawdziwy apostoł nie może pozwolić dać się zepchnąć „do zakrystii” – prawdziwy apostoł jest wezwany do odważnego dawania świadectwa w swoim domu, w pracy, gdziekolwiek jest i cokolwiek robi… Kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie…
Prawdziwy apostoł nie lęka się również, że On się go zaprze. On jedynie – nie działając wbrew mojej woli – sankcjonuje moją postawę… Lepiej więc jest się do Niego przyznawać – On na to przyznanie z radością odpowie…

Dodaj komentarz

katecheza o Kościele – XI Niedziela Zwykła (rok A)

Homilia wygłoszona w XI Niedzielę Zwykłą (rok A) – podczas mszy św. o godz. 13.00 w Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei w Jamnej (14 czerwca 2020r.)

[przesunięcia obrazu i dźwięku niezależne ode mnie]

Dodaj komentarz

Boże Ciało – być monstrancją…

Homilia wygłoszona w Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa – podczas mszy św. o godz. 13.00 w Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei w Jamnej (11 czerwca 2020r.)

Dodaj komentarz

Najświętszej Trójcy – o miłości wyznanej…

Homilia wygłoszona w Uroczystość Najświętszej Trójcy – podczas mszy św. o godz. 13.00 w Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei w Jamnej (7 czerwca 2020r.)

Dodaj komentarz

Zesłanie Ducha Świętego – posłanie, aby byli jedno…

Homilia wygłoszona w Niedzielę Zesłania Ducha Świętego – podczas mszy św. o godz. 13.00 w Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei w Jamnej (31 maja 2020r.)

Dodaj komentarz

I Komunia św. Jamneńskich Baranków…

Dziś w Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei w Jamnej do I Komunii św. przystąpiły dzieci przygotowywane we wspólnocie Jamneńskich Baranków – trochę tej grupie towarzyszyłem 🙂
Publikuję homilię z dzisiejszej mszy pierwszokomunijnej…

Pozdrawiam serdecznie dzieci i ich rodziców oraz pamiętam w modlitwie…

Dodaj komentarz

Wniebowstąpienie…

Wszyscy znają „jamneński różaniec” – tu trochę kryptoreklamy, który bardzo mocno akcentuje wiarę, nadzieję i miłość…
Tajemnica wiary ma swój wyraz w Triduum Paschalnym uwieńczonym Wielkanocą – niesamowitej wiary domaga się przecież przejście przez tajemnicę śmierci do zmartwychwstania. Tajemnica miłości objawia się w zesłaniu Ducha Świętego, Ducha Miłości pomiędzy Ojcem a Synem i pomiędzy Synem a Ojcem – miłości, która przelewa się na człowieka… Tajemnica nadziei jest gdzieś pomiędzy – to droga do nieba, do Ojca – to zaproszenie skierowane do nas wszystkich. Dziś więc świętujemy tajemnicę nadziei…

Paradoksalnie więc poprzez Wniebowstąpienie Bóg jeszcze bardziej przybliża się do człowieka… A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata… Syn wraca do Ojca, by Duch mógł rozpocząć swoją misję w Kościele… Wstępuje do nieba, by jeszcze bardziej pozostać na ziemi… Wniebowstąpienie więc, to nic innego jak nieba-zstąpienie…
Kościół więc, to sam Chrystus, który pozostał ze swoim ludem, by w każdym z nas zrobić krok ku niebu…

Dodaj komentarz

Miłość praktyczna w przykazaniach – VI Niedziela Wielkanocna (rok A)

Homilia wygłoszona w VI Niedzielę Wielkanocną (rok A) – podczas mszy św. o godz. 13.00 w Sanktuarium Matki Bożej Niezawodnej Nadziei w Jamnej (17 maja 2020r.)

Dodaj komentarz